Unisex Fashion - Moda Unisex
Serwis propagujący stroje unisex dla pań i panów.

Opowiadania o rajstopach, nasze historie. - Różne rózności

ronin - 2008-08-12, 19:11
Temat postu: Różne rózności
Praca w firmie reklamowej.

Rano na przystanku tramwajowym nie było jeszcze ludzi tylko Jarek siedział i czytał gazetę. Ostatnia obiecująca rozmowa kwalifikacyjna w sprawie pracy nie odniosła skutku. Nikt nie zadzwonił już od tygodnia. Dzisiaj miał mieć kolejną rozmowę kwalifikacyjną, ale nie czekał i szukał już w prasie następnej propozycji. Tuż przed przyjazdem tramwaju na przystanek zaczęli schodzić się ludzie. Gdy przyjechał tramwaj było ich tylu, że nie było już wolnego miejsca siedzącego.
Na kolejnych przystankach robiło się coraz tłoczniej. Wszyscy wsiadali a nikt nie wysiadał. Jarek stał przy oknie. Nagle usłyszał głos.
- Cześć – gdy się odwrócił zobaczył, ze za nim stała Agata.
- Ooo cześć! – odpowiedział.
Agata była jego koleżanką ze szkoły średniej. Nie byli w bliskich stosunkach, ot taka szkolna koleżanka i nic więcej.
- Gdzie jedziesz? – spytała.
- Na rozmowę w sprawie pracy – odpowiedział, po czym dodał – muszę dorobić na pierwszy rok studiów, a ty?
- A ja już mam pracę – odpowiedziała zadowolona.
- A można wiedzieć gdzie pracujesz?.
- W firmie reklamowej. Nawet dobrze płatna. Pracuję razem z drugą dziewczyną...... O to mój przystanek!! – nagle skończyła rozmowę kierując się w stronę wyjścia.
- To do następnego razu i powodzenia w szukaniu pracy – dodała z uśmiechem wychodząc z tramwaju.
Jarek przyjechał jeszcze kilka przystanków, po czym wysiadł.
Firma do której miał się zgłosić znajdowała się po drugiej stronie ulicy. Wszedł do budynku. Zaraz po wejściu podszedł do niego mężczyzna.
- Dzień dobry – przywitał się z Jarkiem
- Dzień dobry.
- To Pan miał się dzisiaj zgłosić na rozmowę?
- Zgadza się.
- Niestety mam przykrą wiadomość – oznajmił rozmówca - Wczoraj wybraliśmy już osobę z dotychczasowych kandydatów i sprawa jest nieaktualna.
- Wiedziałem, że ta robota nie wypali – westchnął Jarek i pożegnał mężczyznę.
Wyszedł na ulicę i zaczął się rozglądać. Był dopiero początek dnia i szkoda by było go stracić. Zaczął podążać w kierunku domu piechotą wzdłuż linii tramwajowej. Po około pół godzinie doszedł do przystanku na którym wysiadła Agata.
- Może w firmie której pracuje Agata jest wolne miejsce pracy? – pomyślał. Ale gdzie ona pracuje?
Wyciągnął telefon i wybrał numer do kolegi ze szkoły.
- Cześć Grzesiek!. Przepraszam, że tak wcześnie. Mogę o coś spytać? – powiedział Jarek uzyskując połączenie.
- Nie masz kiedy dzwonić!!! – odezwał się niezadowolony Grzesiek.
- Słuchaj pilna sprawa. Potrzebuję numer telefonu do Agaty. Możesz mi podać? - spytał Jarek.
- Dobra ale nie teraz. Prześlę ci SMS.
- Dzięki, czekam – oznajmił Jarek rozłączając rozmowę.
Po dziesięciu minutach otrzymał SMS z numerem telefonu do Agaty. Wpisał do telefonu i czekał na połączenie. Niestety Agata nie odbierała telefonu. Próbował kilka razy ale bez skutku. W końcu zrezygnował i zaczął dalej podążać w kierunku domu. Po chwili zaczął dzwonić mu telefon.
- Cześć Jarek! Dzwoniłeś?. Co chciałeś? – Jarek usłyszał w słuchawce głos Agaty.
- O super, że oddzwaniasz. Mam pytanie, czy u ciebie w pracy nie ma wolnego etatu?
Agata wybuchnęła śmiechem przez słuchawkę.
- Słuchaj, tobie by nie odpowiadała taka praca – z uśmiechem odpowiedziała.
- Biorę każdą robotę. Mam już dość szukania. Nie mam do tego cierpliwości – zdenerwował się Jarek.
Słychać było, że Agata nadal się śmiała i przekazała drugiej osobie, prawdopodobnie swojej koleżance, że jej kolega chce z nimi pracować.
- Jak chce to spytaj się szefową – słychać było w słuchawce głos koleżanki Agaty.
- Ale Jarek, to jest praca raczej dla dziewczyn – oznajmiła Agata
- No co ty, chyba nie pracujesz w agencji? – zaniepokoił się Jarek.
- Nie, no co ty. Tylko chodzi o to, że ta praca polega na ...... – nastąpiła w przerwie w wypowiedzi dziewczyny.
- Poczekaj, szefowa przyszła to spytam – dodała.
Jarek słyszał rozmowę Agaty z szefową w słuchawce.
- Mój kolega pyta czy mógłby z nami pracować? – spytała.
- A w jakim charakterze” – zadała pytanie kobieta.
- No razem z nami, przecież mówiła Pani, ze będzie Pani potrzebowała jeszcze jednej osoby – dodała koleżanka Agaty.
- A tak w ogóle przydałby nam się ktoś, kto pomógłby nam dźwigać te wszystkie rzeczy – słychać było argumentację dziewczyn.
- No dobra niech przyjdzie – oznajmiła kobieta.
Agata przyłożyła słuchawkę do ucha i powiedziała Jarkowi, że jej szefowa się zgodziła.
- Słyszałem, ale podaj mi adres – odpowiedział Jarek. Agata podała Jarkowi adres gdzie mieściła się jej firma.
- A poczekaj Agata! – wstrzymał Agatę przed rozłączeniem – A skąd wiedziałaś, że to ja dzwoniłem?.
- Miałam twój numer telefonu od Beaty ze szkoły i mi się wyświetlił – odpowiedziała z uśmiechem – No pośpiesz się!!
Jarek zakończył rozmowę i szybko udał się pod wskazany adres.
W drzwiach czekała na niego Agata razem ze swoją koleżanką.
- Cześć po raz kolejny – przywitał się Jarek.
- No chodź szybko, bo zaraz wychodzimy, a może i ty zaczniesz od dzisiaj – poganiała Agata.
W środku na krześle siedziała kobieta i przeglądała jakieś papiery. Popatrzyła na Jarka pokiwała głową i spytała
- Masz swoje CV?
- Mam – odpowiedział Jarek wyciągając CV z plecaka i dając go kobiecie.
- Mam na imię Zuzanna, twoje koleżanki mówiły mi, że chcesz u nas pracować.
- O tak bardzo. Już ponad tydzień chodzę za pracą a wszyscy chcą tylko z doświadczeniem.
- A wiesz na czym polega ta praca – spytała kobieta.
- No w zasadzie to nie bardzo – odpowiedział Jarek.
- Nie mamy w tej chwili czasu, ale w skrócie to dziewczyny stoją i rozdają ulotki reklamowe i gadżety reklamując firmy na różnych uroczystościach.
- To nie jest trudne – odpowiedział Jarek.
Kobieta spojrzała na Jarka cmokając i kiwając głową, tak jakby chciała coś powiedzieć ale nie umiała ubrać tego w słowa. W końcu spytała:
- A nie będziesz miał oporów z ubieraniem kostiumów?
- Nie rozumiem. Jakich kostiumów? – spytał Jarek.
- Takich jak dziewczyny.
Jarek spojrzał na dziewczyny stojące za nim. Zaskoczyło go pytanie, ale gdy spojrzał w kierunku dziewczyn, to zrozumiał co miała na myśli kobieta. Obie dziewczyny ubrane były jednakowo w czerwone obcisłe koszulki z długimi rękawami oraz czerwone lekko prześwitujące rajstopy. Koszulki były na tyle długie, że sięgały do połowy ud i wyglądały jak sukienki, choć być może i nimi były. Dziewczyny uśmiechały się i zaczęły się wygłupiać przyjmując różne pozycje jak modelki.
- To ja miałbym ubierać sukienki? – spytał zaniepokojony Jarek
- To też, ale na wierzch idzie kostium który zazwyczaj zasłania te „sukienki” – podkreślając ostatnie słowo odpowiedziała szybko kobieta wstając z krzesła.
- To jak będzie bo nie mamy czasu? – zapytała kobieta kierując się w stronę drugiego pomieszczenia.
Tam zaczęła przeglądać szafki co jakiś czas spoglądając na Jarka. Jarek spoglądał się raz na Agatę i raz na panią Zuzannę. Nagle do Jarka odezwała się koleżanka Agaty:
- Mam na imię Kasia. Choć pomożesz nam nosić te gadżety.
Jarek dalej nic nie mówił tylko jąkał:
- Aa.... oo....yy – gdy cichym głosem spytał Agatę – w sukience???
Wtem kobieta wyciągając czerwoną koszulkę, taką samą jak miały dziewczyny, oznajmiła:
- Mam. Będzie dobra. Mam tylko po cztery komplety więc z rozmiarem nie ma dużego wyboru, ale na całe szczęście jest ona akurat twojego rozmiaru.
- A czy nie mogę założyć pod kostium swoją koszulkę? – wpadł na pomysł Jarek.
Kobieta opuszczając ręce, jakby z zrezygnowaniem oznajmiła do dziewczyn:
- Wiecie co dziewczyny, zachęciłyście mnie tym, że będziemy mieli pomocnika z noszeniem tych rzeczy, ale ja nie będę zamawiać oddzielnych kostiumów dla was i oddzielnych dla ciebie – kończąc rozmowę skierowała głowę do Jarka.
- Dobra wychodzimy – dodała pani Zuzanna
Agata spojrzała na Jarka i proszącym głosem powiedziała:
- Jarek, choć. Przecież tą koszulkę będziesz miał pod spodem, pod kostiumem.
- No tak, a rajstopy? – zadał ironicznie pytanie Jarek.
Agata nie odpowiedziała jednak dodała:
- Pani Zuzanna dobrze płaci, a to jest warte studiów.
Jarek popatrzył jeszcze chwilę na Agatę i drżącym głosem powiedział:
- No dobrze, a gdzie mogę się przebrać?
- Tutaj w tym pokoju – oznajmiła kobieta po czym dodała – No nareszcie, masz tu jeszcze rajstopy.
Jarek wszedł do pokoju biorąc z ręki kobiety koszulkę i rajstopy. Zdjął buty, spodnie i skarpety. Wyjął z paczki czerwone rajstopy i zaczął zakładać je na nogi. Wciągnął jedną nogawkę potem drugą gdy za drzwi usłyszał pytanie:
- Jaki masz rozmiar buta?
- 40
Nie mógł podciągnąć rajstop więc również przez drzwi zapytał:
- Te rajstopy są chyba za małe?
- Nie za małe tylko nie umiesz ich zakładać.
- A co, zakłada się je przez głowę? – zażartował Jarek.
- Weź je od stóp powoli ponaciągaj.
Jarek naciągnął rajstopy według podanych wskazówek tak, że rajstopy dosięgły pasa, a nawet zostało trochę zapasu. Następnie zdjął koszulkę i zaczął zakładać czerwoną koszulkę. Koszulka zapinana była plastikowym suwakiem na plecach co sprawiało mu kłopot z zamknięciem zamka.
- Długo jeszcze bo musimy już jechać – słychać było głos za drzwiami.
- Mam kłopot z tym zamkiem.
Drzwi do pomieszczenia się otworzyły w weszła Agata. Z kamienną twarzą powiedziała:
- Odwróć się to ci zapnę.
Jednym pociągnięciem zamek został zapięty.
Do pokoju weszła też Pani Zuzanna.
- Mamy problem. Nie mam butów dla ciebie. Założysz te tenisówki. Trochę nie pasują do reszty ale nie mam w tej chwili innego rozwiązania.
Jarek był już ubrany. I stał w pokoju. Agata i Pani Zuzanna przyglądały się jemu kiwając głową. Jarek czół jak robił się cały czerwony, pod kolor swojego kostiumu. Do pokoju weszła też Kaśka i z lekkim uśmiechem spojrzała na Jarka. Agata szybko przytłumiła jej uśmiech lekko uderzając ją w ramię.
- No może mi pomożecie? – powiedziała Kaśka.
- No dobra bierzcie się do roboty – dodała pani Zuzanna
Jarek kończył zawiązywać buty, schował swoje rzeczy do plecaka i biorąc go spytał:
- A co z kostiumem?
- Założysz go na miejscu. I nie bierz tego plecaka bo wieczorem tu wrócimy.
- To będziemy cały dzień?
- Tak. No szybko chodź.
- Już tylko puszczę SMS do domu, że będę wieczorem.
Jarek wysłał SMS po czym wyszedł z pokoju. W nowym stroju czuł się trochę dziwnie. Miał wrażenie, że dziewczyny cały czas na niego spoglądają. Tylko Pani Zuzanna zachowywała się w sposób naturalny nie zwracając na niego uwagi. Poszli wszyscy do magazynku gdzie były przygotowane kostiumy. Gdy weszli przy drzwiach leżały naszykowane przez Kaśkę trzy kostiumy – truskawki oraz bereciki z zielonym ogonkiem. Obok leżały cztery pudła z gadżetami.
- Policzyłaś? – kobieta spytała Kaśkę.
- Tak.
- Dobra ja podjadę samochodem a wy pakujcie te rzeczy do bagażnika.
Agata otworzyła drzwi prowadzące na zewnątrz.
- Mam wyjść w tej sukience na zewnątrz? – spytał ją Jarek.
- No przecież nie ubierzesz tego kostiumu teraz – odpowiedziała.
- A jak to wszystko zmieści się do samochodu.
Nie musiał czekać na odpowiedź gdy furgonetka podjechała pod otwarte drzwi. W trójkę wzięli pudła i wyszli na zewnątrz.
Jarek poczuł powiew wiatru na nogach. Koszulka była na tyle ścisła, że nie mógł zrobić zbyt dużego rozkroku. Przekonał się o tym w trakcie wkładania pudeł na tył samochodu, gdy robiąc krok poczuł ograniczenie.
- Ładny tyłeczek – zaśmiała się Kaśka.
Agata znowu szturchnęła Kaśkę.
- Nie ja poważnie mówię, że ma ładny tyłeczek – powtórzyła po czym dodała – nie często widzę chłopaka w obcisłym stroju, no chyba, że na plaży.
- No i pewnie jeszcze rzadziej widzisz chłopaka w sukience - powiedział z przekorą Jarek i wrócił po resztę rzeczy do magazynku.
Gdy wrócił Kaśka chciała kontynuować rozmowę.
- Ja bym tej koszulki nie traktowała jako sukienkę. Tylko ty ją tak nazywasz. A po prostu musimy coś wkładać pod kostium. Nie martw się te wszystkie koszulki są jednakowe a różnią się tylko kolorami.
Wszyscy wsiedli do samochodu i zaczęli jechać.
- To czemu nie zakładać czegokolwiek, jak to i tak na spód? – spytał Jarek
- Wszystkie kostiumy mają zawsze otwory na nogi i ręce i to one wystają z kostiumu – wtrąciła pani Zuzanna. – Rękawy musza być długie i obcisłe, na nogi rajstopy w tym samym kolorze. A dlatego koszulka wygląda jak sukienka, bo przy zakładaniu kostiumu można ją podciągnąć, a gdy zdejmiesz kostium możesz ją opuścić i nie siedzisz w samych rajstopach. Przecież nie będziesz nosić ze sobą dodatkowo spodni. To bardziej uniwersalne rozwiązanie. – skończyła kobieta, gdy po chwili dodała – A tak poza tym stroje te były przewidziane dla dziewczyn a nie dla chłopców.
Jarek, Agata i Kaśka siedzieli razem na tylnym siedzeniu furgonetki. Jarek z opuszczoną głową spoglądał na swoje nogi i nogi dziewczyn. Zauważył, że jego koszulka mocno podciągnęła się do góry. Spróbował się wyprostować i obciągnąć ja na dół. Obok siedziała Agata, spojrzała się na Jarka delikatnie się uśmiechając.
- O co chodzi teraz? – spytał podirytowany.
- Trochę widać włoski na twoich nogach.
- No i co z tego.
- Nic tylko przy innych kolorach mogą być jeszcze bardziej widoczne.
- To będzie zakładał grubsze – wtrąciła pani Zuzanna
- No ja już widzę, jak zrobi się ciepło, jak będzie zakładał grube rajstopy.
- To co może mam je zgolić? – spytał Jarek.
- To by było nie głupie – odpowiedziała Kaśka.
- A warkoczyki też mam sobie upleść?
- A co ty taki drażliwy?
- Nie nic, przepraszam. Ale jestem podenerwowany całą tą sytuacją. Czuję się trochę głupio w tym stroju. Nie wiem czemu się zgodziłem.
- Mam propozycję – oznajmiła pani Zuzanna – jak nie będzie ci odpowiadać to zrezygnujesz, a ja zapłacę ci normalną dniówkę. A wy dziewczyny przestańcie zajmować się tym tematem.
- A gdzie my w ogóle jedziemy – spytał Jarek.
- Niedaleko miasta jest otwarcie małego zakładu produkcyjnego jogurtów, a waszym zadaniem będzie rozdawać gadżety które macie w pudłach.
Pani Zuzanna prowadziła samochód dość ostrożnie. Wszyscy ją wyprzedzali. W końcu wyjechali z miasta. Niedługo później skręcili w boczną dróżkę i dojechali do celu. Przy bramie stał strażnik, który wpuścił samochód na teren zakładu. Pani Zuzanna znalazła blisko bramy miejsce do zaparkowania, tak aby można było łatwo wyjechać. Gdy się zatrzymała wszyscy wysiedli z samochodu.
- No dobrze, bierzcie pudła i ustawcie się w tamtych okolicach. Otwarcie za pół godziny – oznajmiła kobieta.
Jarek wyciągnął kostiumy i część pudeł. Pudła były trochę ciężkie i ze zrozumiałych powodów dziewczyny chciały mieć silniejszego pomocnika. Gdy wziął kostium truskawki zaczął się do niego przymierzać aby znaleźć sposób jego zakładania.
- Poczekaj nie zakładaj jeszcze bo później będzie ci ciężko przenieść pudła. – powiedziała Agata – choć najpierw ponosimy tam pudła.
Jarek zdenerwował się, gdyż miał nie chodzić publicznie w samej koszulce, która jego zdaniem wyglądała jak sukienka. Nie taka była umowa. Ciarki go przechodziły na samą myśl gdy ktoś mu zada jakieś pytanie. Bał się spojrzeń ludzi. Zdawał sobie sprawę, że nawet teraz ma na sobie strój rzucający się w oczy. Był w stanie znieść rajstopy na nogach ale drażniła go ta koszulka. Na placu przed budynkiem zaczęło przychodzić coraz więcej ludzi, część wychodziła z budynku a część przyjeżdżała własnymi środkami lokomocji. Jarek przeszedł z pudłem pomiędzy grupką ludzi, którzy nawet nie zwrócili na niego uwagi. Przy drugim kursie spojrzała na niego kobieta, która stała przy mężczyźnie. Jednak wydawało się, że nie zwróciła szczególnej uwagi na Jarka. Gdy cała trójka przeniosła wszystkie pudła spotkali się przy samochodzie. Do samochodu wróciła również Pani Zuzanna.
- Możecie już zakładać kostiumy. – oznajmiła.
Jarek ponownie wyjął swój kostium i zaczął przyglądać się dziewczyną jak je ubierają. Była to wielka czerwona kulista bryła z otworami na ręce i nogi. Gdy położył ją na ziemi wszedł nogami do środka. Nogi przewlekł przez dziury znajdujące się na dnie. Podciągnął kostium i następnie przełożył obie ręce przez kolejne dwie dziury. Naciągnął go bardziej aż do samego kroku. Teraz z otworów na dnie wystawały mu tylko dwie czerwone nogi. Dziewczyny w tym czasie ubrały już swoje truskawki i zakładały zielone czapeczki-ogonki zawiązując je na kokardki, wstążką pod brodą. Kaśka podeszła do Jarka i powiedziała:
- Daj ci zapnę bo i tak nie dosięgniesz.
Kostium, tak jak i bluzka zapinana była suwakiem na plecach. Gdy kostium został zapięty Jarek poczuł kolejny dyskomfort. Kostium był tak niewygodny, że z trudem mógł ruszać rękoma. Jednak sprawdziły się zapowiedzi pani Zuzanny i nie było widać opuszczonej koszulki, która została pod kostiumem. Kaśka zawiązała jeszcze pod brodą Jarka kokardę trzymającą zielony berecik. Dziewczyny obejrzały się na wzajem i na Jarka. Razem ruszyli w stronę pozostawionych pudeł. Jarek był teraz bardziej uspokojny. Gdy doszli do pudeł wypakowali ich zawartość. Były tam breloczki maskotki, zapalniczki firmowe i długopisy. Każdy wziął trochę do ręki i zaczęli chodzić pomiędzy uczestnikami otwarcia zakładu. Okazało się, że poza samym otwarciem zakładu będzie również piknik dla gości. W końcu pewien mężczyzna wyszedł na środek placu z mikrofonem i zaczął wygłaszać mowę powitalną skierowaną ku gościom. Truskawki nadal poruszały się wśród ludzi, co chwila wracając do pudeł po zaopatrzenie. Przemowy trwały jakieś pół godziny po czym goście grupkami wchodzili do zakładu. Dla Jarka, Agaty i Kaski była to przerwa w pracy.
- I jak w porządku? – zapytała pani Zuzanna podchodząc do nich.
Agata i Kaśka kiwnęły głową a wzrok kobiety zatrzymał się na Jarku.
- Tak, jest wszystko w porządku – odpowiedział nieśmiało.
- No widzisz, a tak się zamartwiałeś. To nie jest żadna skomplikowana praca. Jak wszyscy wyjdą to dalej rozdajcie gadżety a jak wam się skończą to kręćcie się wśród ludzi.
- Dobrze – odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
Pani Zuzanna weszła do budynku pozostawiając truskawki na zewnątrz.
- Niewygodne te kostiumy. Nawet niewygodnie się w nich siedzi. – oznajmił Jarek.
- Skąd wy się znacie – spytała Agatę Kaśka.
- Ze szkoły.
- A idziecie na studia?
- Ja tak a Jarka sama spytaj.
- Też idę – dodał Jarek. – tylko muszę na nie dorobić by pomóc rodzicom.
- Spokojnie u Pani Zuzanny zarobisz. Ja już tu pracuję drugi rok. A będziesz studiować na dziennych czy zaocznych? – zwróciła się do Jarka.
- Na zaocznych.
- To możesz pracować u pani Zuzanny cały rok.
- To nie jest praca sezonowa?
- Nie ona cały czas ma zlecenia. Obraca się w tym środowisku.
- Ty sama tu pracowałaś przez dwa lata? – spytał Jarek.
- Nie, były jeszcze dwie dziewczyny ale trzy tygodnie temu odeszły. Wtedy przyszła Agata no i teraz ty. A tak w ogóle to masz zgrabne nogi w tych rajstopkach – wtrąciła Kaśka spoglądając na nogi Jarka.
Jarek wstał z ławki i spojrzał w dół.
- Nic nie widzę przez ten kostium.
- Poważnie masz zgrabne nogi – powtórzyła Kaśka – no nie Agata?
- Najpierw oceniasz mój tyłek a teraz nogi. Znajdź sobie inny temat do żartów.
- Nie ona ma rację. To dość oryginalna sytuacja. Nie obrażaj się. Chłopaki zazwyczaj nie noszą rajstop, a one trochę upiększają i uwidaczniają kształt – szybko powiedziała Agata.
- W tych rajstopach czuję jakbym nie miał spodni ...
- Bo ich nie masz – wtrąciła Kaśka.
- Nie o to chodzi – dodał z uśmiechem Jarek. – chodzi o to uczucie na nogach. Nigdy nie miałem takiego materiału na sobie a czuję jakbym nie miał nic na nogach i jednocześnie miał. Po prostu dziwnie się czuję.
- To czterdziestki – powiedziała Agata – poczekaj aż założysz dwudziestki lub piętnastki.
- Jakie piętnastki? – spytał zaciekawiony Jarek
- A nic takiego – oznajmiła Agata kierując rozmowę na inny temat – byliśmy wczoraj na bankiecie w firmie telekomunikacyjnej i szkoda, że cię tam z nami nie było bo mieliśmy strasznie ciężkie rzeczy do przeniesienia.
- No i dodaj, że spociliśmy się jak koty, bo im klimatyzacja wysiadła. A ludzi kupa.
- To wy w tych kostiumach chodzicie po pomieszczeniach. To jak przechodzicie przez drzwi? – zaciekawiony Jarek próbował dowiedzieć się czegoś więcej.
- Mamy bardzo różne kostiumy – uśmiechnęła się Agata – czasami bardziej dziwaczne jak te, a czasami mniej ... – nagle skończyła zdanie jakby coś jej się przypomniało i spojrzała na Kaśkę a Kaśka na nią.
Patrzyły się na siebie przez chwilę i widać było jakby Kaśka zrozumiała, co Agatę wstrzymało do dalszej wypowiedzi.
- Co się stało? Czy ukrywacie coś przede mną. Posługujecie się jakimiś kodami, liczbami tak abym nie mógł zrozumieć!! – wypowiedział zdenerwowany Jarek.
Pierwsza odezwała się Kaśka.
- Słuchaj, ta praca może się tobie nie do końca spodobać.
- Ale o co chodzi? Już zacząłem się przyzwyczajać a wy mi tu z jakimiś sensacjami.
- Bo u pani Zuzanny nigdy nie pracował chłopak i wszystkie kostiumy są uszyte z przeznaczeniem dla dziewczyn.
- To już wiem. A mimo to jakimś cudem siedzę tu z wami. Oczywiście nie wiem jakim cudem ale siedzę.
- Ale nie wszystkie kostiumy są tego typu. Na przykład wczoraj byłyśmy w sukienkach, co prawda w takich kostiumach ale już w sukienkach.
Jarek zaniemówił. Przypomniał sobie co dalej powiedziała pani Zuzanna z brakiem możliwości tworzenia strojów oddzielnie dla dziewczyn i oddzielnie dla chłopaka. Popatrzył na dziewczyny i na swój kostium. Myśli wędrowały mu po głowie. Już chciał zgodzić się na pracę ale w takich warunkach było to nie do pomyślenia.
- Nie strasz go, może nie będzie musiał zakładać sukienek. – uspakajała Agata.
Agata próbowała pocieszyć Jarka.
- Ostatecznie możemy cię dobrze ucharakteryzować. Jesteś naszego wzrostu więc nie będziesz rzucać się w oczy.
- Ale tu nie chodzi o charakteryzację tylko ooo .... – zająknął Jarek.
- O twoje męskie ja – wtrąciła znów Kaśka – bo musisz grać macza. Słuchaj, to dobrze płatna praca. Niektóre stroje są bardzo dziwaczne a niektóre wręcz śmieszne. Nie mamy wyboru, albo się na to godzimy albo nie.
- Łatwo ci mówić bo dla ciebie podział jest prosty : dziwaczne, śmieszne, ale dla mnie dochodzi jeszcze wstydliwe. Mam chodzić jak gej?.
- Przecież to kostium, o co ci chodzi? Po ulicy tak nie będziesz chodził, tylko w określonych sytuacjach, taka twoja praca.
- A czemu ty mnie tak przekonujesz? Przecież widziałem jak się zaśmiewałaś ze mnie gdy się w biurze przebrałem.
- Jak chcesz to mogę już nic nie mówić.
Po około czterdziestu minutach grupki gości zaczęły wychodzić z zakładu, co zakończyło rozmowę. Wszyscy wstali i ruszyli do roboty. Minęła kolejna godzina pracy. Wszyscy gości porozsiadali się przy stolikach. Dla truskawek nastąpił okres „robienia dobrego wrażenia”, gdyż wszyscy goście zostali już obdarowani. Podeszła do nich pani Zuzanna.
- Macie jeszcze gadżety.
- Mamy jeszcze ponad połowę ale nie ma już komu rozdawać.
- Dobrze to kręćcie się po okolicy.
Jarek wraz z dziewczynami stali teraz razem niedaleko stolików. Wszyscy goście zajęli się swoimi sprawami. Jarek był zadowolony, że jak do tej pory jego obawy związane z możliwością zawstydzenia go, nie sprawdziły się. Zastanawiał się nad tematem poruszonym przez dziewczyny. Gdyby praca ta miała polegać wyłącznie na ubieraniu takich kostiumów jak dzisiaj to był gotów podjąć pracę, ale pójście tak daleko, było dla niego nie do przeskoczenia.
Zbliżało się południe i robiło się coraz cieplej. Truskawki odczuli to na swojej skórze. Niektórzy mężczyźni siedzący przy stolikach pozdejmowali marynarki. Jednak nadal powiewał lekki wiaterek.
- Trochę mi gorąco – rzekł Jarek.
- Mnie też – odpowiedziała Agata.
- Niestety to wada tej pracy – tłumaczyła Kaśka jako najbardziej doświadczona – poczekajcie jak przyjdą jeszcze cieplejsze dni. A jak jeszcze dojdzie do tego konieczność ubrania tych włochatych kostiumów, to dopiero poczujesz na sobie piec.
- A skąd szefowa ma tyle różnorodnych zleceń? – spytała Agata.
- Nie wiem. Ale widać, że jest niesamowicie operatywna – odpowiedziała Kaśka.
- Jarek, no jak ci się podoba praca z nami? – spytała zaraz Kaśka.
- Na razie może być. Ale jak mnie co chwila straszycie, to mam mieszane odczucia co do dalszej pracy w takim charakterze.
- Bo wiesz, przyznam, że byłam bardzo zaskoczona, że tak szybko zgodziłeś się na tą pracę.
- Presja, presja i jeszcze raz presja. Miałem tak mało czasu na zastanowienie się, że nie przemyślałem do końca swojej decyzji.
Jarek podrapał się po głowie i zaczął się zastanawiać.
- No to co, podjąłeś już decyzję? – spytała ponownie Kaśka.
- Kaśka nie ciskaj go!. Jak będzie chciał to powie – wtrąciła Agata.
- Nie Agata. Odpowiem. Na sukienki się nie godzę i pewno to uniemożliwi mi dalszą pracę z wami.
Dziewczyny spojrzały za Jarka, jakby coś za jego plecami się działo. Jarek kontynuował swoją wypowiedź nie zwracając uwagi na zachowanie dziewczyn.
- A skoro mówisz o twoim zaskoczeniu, to powiem, że ja również dziwię się sam sobie. Normalnie w życiu nie ubrałbym takiego stroju, ale miałem dość szukania pracy. I powtarzam, że sukienki, to już za dalekie posunięcie, pomimo, że to tylko kostium.
Jarek zauważył, że dziewczyny patrzą za niego i sam odwrócił wzrok.
.............
cdn.
I co zobaczył Jarek?. Może nadlatujące UFO, lub ducha Elvisa?.
Na to trzeba będzie troochę poczekac

dr.pantyhose - 2008-08-13, 04:08

Ronin gratuluję fajnego powitania na forum. Ja tez czekam da dalszy ciąg. A taka praca to chyba dla niektórych by wymarzona była.

[ Dodano: 2008-08-13, 04:11 ]
A czy to nie jest z życia wzięte ?

ronin - 2008-08-13, 18:54

W poprzednim odcinku
Jarek szukając pracy złapał robotę od której niejeden podwókowy menel dostałby roztroju żołądka. Ale nie Jarek, chłopak z porządnego domu. Zgodził się zostac hostessą. Właśnie mijał pierwszy dzień pracy w tej nietypowej roli.

Odcinek 2


Za nim stała pani Zuzanna. Jarek skrzywił minę i ponownie spojrzał na dziewczyny. Kobieta patrzyła na zmianę na całą trójkę.
- Słuchajcie. Ludzie zaczynają się rozchodzić, więc wydaje mi się że najpóźniej do czternastej skończymy.
Na twarzach truskawek widać było zadowolenie z tej wiadomości.
- Jarek, mógłbyś zanieść te pudła do samochodu?
Jarek podniósł pudło i skierował się w stronę samochodu. Kobieta dalej coś rozmawiała z dziewczynami. Gdy schował pierwsze pudło wrócił po następne. Noszenie ich w tym stroju sprawiało mu trochę problemu, gdyż musiał je nieść niemal na wyciągniętych rękach. Kobieta z dziewczynami nadal stały obok i rozmawiały.
Panią Zuzannę zawołała jakaś kobieta siedząca przy stoliku. Gdy Zuzanna się oddaliła w kierunku stolików, do dziewczyn wrócił Jarek.
- Pewnie nagrywa kolejną robotę – stwierdziła Kaśka.
- To ona na tych imprezach załatwia kolejne zlecenia? – spytała Agata.
- Też, jeżeli znajdzie się okazja – odpowiedział od niechcenia - My nie musimy się martwic bo i tak robotę mamy do końca roku.
- A co tu można jeszcze reklamować przez cały rok? Myślałem, że to robota „festyniarska” – oznajmił Jarek.
- Spokojnie, nawet nie pomyślałbyś jak duże zapotrzebowanie jest na takie usługi. Niektóre duże firmy ubarwiają swoje imprezy okolicznościowe, oprócz wystroju, jakiś przekąsek, programów rozrywkowych. My stanowimy ruchomą część wystroju lub chodzącą reklamę. Jutro na przykład będziemy przebrani za butelki ze smoczkiem w jednym ze sklepów.
- Butelki ze smoczkiem???!!! – uśmiał się Jarek.
- Przecież mówiłyśmy ci, że niektóre stroje są śmieszne.
- A to będziemy wiedzieli co będziemy robili następnego dnia? – spytał Jarek.
- Pewnie. Cały grafik jest w biurze na cały tydzień a czasami nawet na dwa.
Jarek pokiwał głową. Agata spojrzała na Kaśkę i spytała Jarka
- To znaczy, że zdecydowałeś się zostać?
Jarek nic nie odpowiedział.
Przez kolejną godzinę wszyscy chodzili po trasie: wejście do budynku, brama, stoliki pod chmurką. Ludzi raz po raz ubywało z zakładu, kierowali się w kierunku swoich samochodów i odjeżdżali. Do truskawek podeszła pani Zuzanna oznajmiając, żeby pakowali się do samochodu. Każdy każdego uwolnił z niewygodnego kostiumu odpinając suwaki i chowając kostiumy do bagażnika samochodu. Wszyscy wsiedli do samochodu i ruszyli w drogę powrotną. W drodze pani Zuzanna powiedziała:
- Mała zmiana planów w przyszłym tygodniu. Musimy być jednego dnia w dwóch miejscach. Będziemy musieli się podzielić. Proponuje tak: jako że najbardziej doświadczona jest Kaśka, więc z Kaśką pójdzie jedno z was, a drugie z was będzie musiało siedzieć samo w drugim miejscu o mniejszym znaczeniu rozrywkowym. Ja postaram się krążyć pomiędzy punktami – nastąpiła przerwa umożliwiając słuchaczom zastanowienie się nad tematem, po czym Zuzanna spytała – To kto będzie tym samotnikiem?
Cała trójka spoglądała na siebie. W komfortowej sytuacji była tylko Kaśka, gdyż wybór musiał paść pomiędzy Agatą i Jarkiem.
- Co to znaczy „o znaczeniu rozrywkowym”? – spytała Agata
- To znaczy, że w pierwszym punkcie będziecie pomagali w prowadzeniu balu dla dzieci, a w drugim ja zwykle rozdawać ulotki.
- Te bale są fajne – wtrąciła Kaśka.
- To może ja wezmę te drugie miejsce – oznajmił niezdecydowanie Jarek.
- To świetnie. Więc mamy już ustalone – ucieszyła się Zuzanna.
- A czy mógłbym coś zapytać?
- Taaak???.
- Dziewczyny mówiły o tym, że niektóre stroje to sukienki.
- Taaak???
- No a ja wolałbym ich nie ubierać.
- Taaak???
- Na właśnie o to chodzi –stwierdził zaniepokojony Jarek.
- Ja mam tylko pytanie. To chcesz u nas pracować czy nie?
- Właściwie to tak, ale bez tak radykalnych posunięć.
- Postaramy się coś wymyślić w tym kierunku. Nikt ci nie karze ubierać sukienek. Ale te koszulki, które nazywasz „sukienką” ,a które macie na sobie są konieczne i na to nic nie poradzę.
- Te koszuli to już mogą być, tylko miałem na myśli ...... no nie wiem jak to powiedzieć – cmokał Jarek.
- Wiem co masz na myśli i postaram się znaleźć rozwiązanie.
Jarek odetchnął jakby mu spadł kamień z serca. Dziewczyny też wydawały się być zadowolone.
Dalsza jazda przebiegała bez rozmów. Każdy patrzył w swoją stronę i tak podróż dobiegła końca. Gdy dojechali do biura wypakowali rzeczy i schowali do magazynku. Później wszyscy poszli do pokoi się przebrać. W tym czasie Zuzanna wyciągnęła papiery z biurka. Jarek miał trochę problemy rozpiąć sobie suwak koszulki ale po chwilach gimnastyki udało mu się. Gdy się przebrał w swoje ubranie wyszedł z pokoju. Zuzanna poprosiła go do siebie.
- Tutaj jest umowa. Musisz dostarczyć jeszcze badania lekarskie.
- Ooooo..... niezła płaca!!! – odpowiedział spoglądając na umowę.
- To dobrze, że ci się podoba. Aaa... spytam jeszcze bo umowę przygotowałam do końca wakacji. Czy jesteś zainteresowany całoroczna pracą?
- Będę studiował ale jak nie będzie to kolidowało to bardzo chętnie.
- Dzienne czy zaocznie?
- Zaocznie.
- To nie będzie kolidować. W Weekendy to poradzimy sobie jakoś.
- Masz jeszcze jakieś pytania?
- Mam jedno. Dlaczego przyjęła mnie pani do pracy a nie jakąś trzecią dziewczynę?
- Po części już wiesz, a po drugie można to wykorzystać w niektórych sytuacjach. Wprawdzie nie planowałam zmian kostiumów i te co już mam to pozostaną. Ale dla nowych będzie można cię inaczej od dziewczyn ubrać, odpowiednio dla ciebie.
- Czyli nie w sukienki?
- Zgadza się.
- Uff... to fajnie.
Jarek pożegnał się z szefową i Kaśką. Razem z Agatą udali się do tramwaju. Po drodze rozmawiali na temat planów studiów. Każde z nich wysiadło na swoich przystankach i udali się do swoich domów.
Następnego dnia Jarek wstał rano i udał się do pracy. Ponownie po drodze w tramwaju spotkał Agatę. Gdy dojechali do biura nikogo jeszcze nie było. Agata miała klucze, więc mogli wejść do środka.
- To co dzisiaj jesteśmy butelkami? – spytał żartobliwie Agaty.
- Ano butelkami.
Agata skierowała się do magazynku wyciągając trzy kostiumy białych butelek ze smoczkiem. Kostiumy były takiego samego układu jak poprzednie, z otworami na kończyny, jednak tym razem głowa znajdowała się wewnątrz kostiumu. Z przodu miała tylko mała kratkę aby można było widzieć przestrzeń przed sobą. Agata wyciągnęła z półek również rajstopy. Dwie pary były luzem a trzecią w paczce którą Agata podała Jarkowi.
- O rany!!! dzisiaj białe – uśmiał się Jarek.
Butelki Jarek zaniósł pod drzwi a gdy wracał Agata podała mus jeszcze biała koszulkę, identyczną jak z poprzedniego dnia.
- Buty wczorajsze.- oznajmiła - Gdzie jest twoja wczorajsza koszulka? – spytała
- A zostawiłem tam w pokoju.
- To daj mi ją bo trzeba je tu kłaść. Szefowa bierze je do pralni.
Jarek poszedł do pokoju i przyniósł czerwoną koszulkę i rajstopy, które miał dzień wcześniej.
- Rajstopy nie. Tylko koszulki. Rajstopy bierz do prania do domu.
- No co ty!!!! Mam prać w domu rajstopy?. I co powiesić je na balkonie do suszenia?. Jak by to wyglądało?
Agata się uśmiechnęła.
- A zresztą to co by powiedziała na to moja mama, że noszę rajstopy? - dodał
- A to nic nie mówiłeś, że pracujesz?
- Mówiłem. Ale nie szczegóły. To trochę wstydliwe.
- Ale ty będziesz miał tych rajstop coraz więcej i coś musisz z nimi zrobić. Każdego dnia jedna para, a później będziesz je ponownie zakładał. Przecież nie będziesz zakładał przepoconych i brudnych?
- Jak to więcej?
- Pytałam się na początku Kaśki, bo też nie lubię chodzić w rajstopach, a ona mi powiedziała, że wszystkie kostiumy opierają się na rajstopach. Będziesz musiał je brać do domu do prania. Nie ma innego wyjścia.
Jarek zrobił się czerwony.
- No co tak się dziwisz. Obcym ludziom pokazałeś się już w rajstopach a do domu boisz się je zanieść?
Do biura weszła Kaśka
- Cześć!!.
- Cześć – odpowiedzieli razem.
- Co...... dzisiaj buteleczki – uśmiechnęła się Kaśka, wzięła od agaty koszulkę i rajstopy – Te moje? - i poszła do pokoju się przebierać.
Jarek i Agata też poszli do swoich pokojów ubrać się w swój roboczy strój. Tym razem Jarek nie miał już problemów ani założeniem rajstop ani z zapięciem zamka, chociaż zajęło mu to chwilę czasu. Gdy wyszedł z pokoju w biurze była już szefowa przy której stały dziewczyny i rozmawiały.
- Dobra zabieramy rzeczy i jedziemy.
Zapakowali się do samochodu i ruszyli w drogę. Ponownie cała trójka siedziała z tyłu gdzie było dość dużo miejsca. Agata patrzyła na Jarka nogi.
- Do twarzy ci w białym.
Jarek uśmiechnął się i odpowiedział;
- Dziękuje, tobie też.
Do uśmiechu przyłączyła się Kaśka a nawet Zuzanna, którą widać było w lusterku. Agata okręciła głową w wszystkie strony. Pewnie spodziewała się innej reakcji Jarka, bardziej drażliwej. Jarek natomiast zachował się całkowicie naturalnie i przyjął komplement bez zbędnego komentarza.
- I co zagiął się? – szepnęła Kaśka do Agaty.
Dalsza droga do celu przebiegała bez problemu. Dojechali do marketu od strony wejścia służbowego. Przy drzwiach czekali na nich jacyś dwaj mężczyźni i kobieta. Szefowa rozmawiała z nimi prze chwilkę i wróciła do samochodu mówiąc pracownikom gdzie mają iść. Wszyscy wyszli i zabrali ze sobą butelki. Skierowali się do stojącej przy drzwiach kobiety. Ta kiwnęła głową aby poszli za nią. Po drodze powiedziała:
- Dziewczyny słuchajcie, to nie będzie trwało długo góra trzy lub cztery godziny. Kręćcie się wokół pawilonów handlowych i jak spotkacie ludzi z dziećmi to wiecie co macie robić. Damy wam lizaki dla dzieciaków.
- Ty dziewczyna – szepnęła do Jarka Agata.
- Przestań.
- Przecież słyszałeś „dziewczyny słuchajcie”.
- Mówię ci przestań. A może mówiła tylko do was?.
Agata odwróciła się do kobiety i spytała:
- A co nasz kolega ma robić?
Kobieta spojrzała na Agatę.
- Jaki kolega?
Agata wskazała palcem na Jarka, który momentalnie się zaczerwienił.
- Aaaaa.. Oj.... przepraszam nie poznałam. To samo – odpowiedziała kobieta z powrotem się odwróciła.
- Nie możesz się opanować aby nie robić ze mnie żartów – szepnął do Agaty zdenerwowany Jarek.
Agata uśmiechnęła się ale nic się nie odezwała. Doszli do końca korytarza gdzie było wejście do sklepu. Weszli w swoje butelki i przeciągnęli nogi i ręce przez otwory. Agata zapięła butelkę Kaśki, Kaśka Jarkowi a Jarek Agacie. Przez kratki niewiele było widać ale szerokość kostiumu była znacznie mniejsza jak truskawek, co pozwalała na większą swobodę dla rąk. Przebrani wyszli na teren sklepu. Najpierw skierowali się w kierunku chłodni gdzie się zatrzymali reklamując jedzenie dla niemowląt. Po godzinie kręcenia się przy chłodniach.
- Trochę tu zimno – oznajmiła Agata.
- Staraj się stać dalej od chłodni – poradziła Kaśka.
- Ja też czuję chłód na nogach ale nie jest mi zimno – dodał Jarek.
- To takie specjalne właściwości rajstop – wymądrzała się Agata.
- Yyyy, że jak?????
- No tak. Masz okazję poznać te właściwości – zwróciła się w kierunku Jarka Agata dodając – wiesz Kaśka Jarek się wstydzi wziąć rajstopy do prania do domu.
- Wstydzisz się chodzić w rajstopach?
- Jak wiecie, nie jest to naturalne okrycie nóg dla faceta. Przecież i wy się cały czas nabijacie ze mnie. To trudno, żebym nie wstydził się.
- To znaczy..... jak byśmy nie zwracały uwagi na ciebie to byś przyzwyczaił się w nich chodzić na co dzień?
- Na co dzień to ja już chodzę od dwóch dni. – uśmiechnął się Jarek.
- Wiesz o co nam chodzi – wznowiła Agata.
- No dobra. Jeżeli już chcecie wiedzieć, to owszem przyznaję, że dostrzegam zalety rajstop. Nie wiedziałem wcześniej, że oprócz efektu wizualnego mają one też inne zalety.
- O to ciekawe co mówisz, kontynuuj? – z powagą zainteresowała się teorią Jarka, Kaśka.
- Nie no, mówię poważnie nie zakładałem wcześniej rajstop bo wiedziałem, że są one zarezerwowane dla kobiet.
- Zarezerwowane?
- No może źle się wyraziłem. Przeznaczone – poprawił się Jarek.
- Przeznaczone?
- Tak,..... przeznaczone.
- A dlaczego twierdzisz, że są przeznaczone?
- Yyyyy ...... na pudełkach jest napisane rajstopy dla kobiet.
- Na swoich paczkach miałeś napisane „.....dla kobiet”?
- I je założyłeś? – dodała Agata.
- Ojejku..... w zasadzie na moich paczkach nie było tak napisane, no ale wiecie o co chodzi.
Agata spojrzała na nogi Jarka oświadczając.
- Ale tobie bardzo dobrze w rajstopach – mówiła z pełną powagą w głosie.
Jarek nie wiedział, czy dziewczyny znowu żartują czy mówią poważnie. Zapanowała chwila przerwy w rozmowie. Jarek patrzył na dziewczyny czekając, że zaczną się one śmiać, co by znaczyło, że się z niego nabijają. Jednak przez kratki w butelce nie widać było twarzy dziewczyn i mógł poznać uśmiech jedynie po głosie. Przyjrzał się swoim nogom lekko schylając się i dodał ostatni działający na dziewczyny tekst:
- Dziękuję. Wam również.
Dziewczyny spojrzały na siebie, na swoje nogi i się nie odezwały. Po chwili wszyscy skierowali się w kierunku pawilonów handlowych. Po drodze złapała ich kobieta która wprowadziła ich do sklepu.
- Poczekajcie dam wam te lizaki – oznajmiła
Wszyscy chcieli pójść za kobietą kiedy ona oznajmiła.
- Nie musicie wszyscy ze mną iść.
Nastąpiła chwila ciszy, gdy kobieta na zmianę patrzyła na cała trójkę.
- Które z was to ten chłopak? – spytała.
- Yyyyy .....to ja – odpowiedział drżącym głosem.
- To chodź ze mną po te lizaki, a wy dziewczyny idzie w kierunku pawilonów.
Jarek udał się z kobietą. Odchodząc od dziewczyn, widział jak one ze sobą dyskutują. Irytowało go to gdyż miał wrażenie, że to na jego temat.
Razem z kobietą doszedł na zaplecze hali. Tam siedziały dwie dziewczyny i chłopak. Chłopak rozpakowywał jakieś pudła a dziewczyny coś liczyły na kalkulatorze.
- Dziewczyny..... dajcie mu te lizaki – powiedziała kobieta wskazując palcem na Jarka.
Dziewczyny oderwały się od roboty i zaczęły wyszukiwać pudła z lizakami. Gdy je znalazły wyjmowały lizaki i je liczyły. Jedna drugą cicho spytała:
- Mu?????
Druga wzruszyła ramionami odpowiadając.
- To chyba chłopak.
Jarek pomimo, iż miał na sobie kostium słyszał rozmowę. Poczuł szybkie bicie serca. Starał się uspokoić w nadziei, że i tak nie widać jego twarzy gdyż jest pod kostiumem.
- Jak wam zabraknie to przyjdziesz jeszcze raz to wam dziewczyny dadzą. Chyba trafisz? - spytała kobieta.
- Tak oczywiście – odpowiedział Jarek, wziął lizaki i udał się sam w kierunku pawilonów.
Gdy dotarł do dziewczyn one zaczepiały już przechodzące dzieci. Podzielił się z nimi lizakami.
- Też dużo dali – oznajmiła Kaśka.
Rzeczywiście, po podziale każdy miał zaledwie po dziesięć lizaków.
- I tak nie mamy kieszeni. Jak rozdamy, to mamy przyjść po uzupełnienie – odparł Jarek.
Przez kolejną godzinę cała trójka zaczepiała dzieci i je rozbawiała rozdając lizaki. W między czasie obok nich przeszła Zuzanna. Nie odzywała się. Widać było, że był to manewr kontroli pracowników.
- Skończyły mi się lizaki – powiedziała Kaśka.
- Ja też już nie mam – dodała Agata – Idź po zaopatrzenie – zwróciła się do Jarka.
- Wolałbym nie ja.
- A dlaczego?
- Bo są tam dwie dziewczyny i chłopak, a ta babka zwracała się do mnie w rodzaju męskim i oni wiedzą, że jestem chłopakiem.
- No i co z tego. A jak by miała się do ciebie zwracać. Jak do dziewczyny?
- W zasadzie to nie. Ale teraz jest głupia sytuacja abym sam tam szedł.
- No my nie możemy iść z tobą bo ......
- Co się stało? – odezwał się głos zza rozmówców.
Gdy butelki się odwróciły zobaczyły Zuzannę. „Cholera znowu nas zaskoczyła” pomyślał Jarek.
- Eee....skończyły nam się lizaki.
- No to nie będziecie ich rozdawać – oznajmiła szefowa.
Jarek przez chwilę poczuł ulgę, która tak szybko jak się pojawiła to i znikła.
- Ta pani co nas wprowadzała powiedziała Jarkowi, że jak nam się skończą lizaki, to żebyśmy poszli po następne.
- No to idź po te lizaki – zwróciła się do Kaśki.
- Ale ja nie wiem gdzie bo Jarek tam był sam – odparła Kaśka.
- Jarek idź po te lizaki.
- Już idę - odparł Jarek i skierował się w kierunku punktu zaopatrzenia.
Znowu zaczęło mu bić mocno serce. Nogi mu się trzęsły i na dodatek zachciało mu się siku. Przechodził przez korytarze i dotarł do zaplecza. Tam nadal siedziały dwie dziewczyny. Chłopaka ani kobiety już nie było.
- Po lizaczki? – spytała jedna z dziewczyn.
- Tak.
Jarek przystawał z nogi na nogę i czuł ciśnienie na pęcherzu. Zobojętniała mu sytuacja i myślał tylko o uldze w jego opróżnieniu. Dziewczyny patrzyły raz na Jarka raz na siebie. Jarek natomiast zastawiał się jak w tym kostiumie można zrobić siku. Przecież nie będzie go zdejmował w sklepie. Sam może nie być w stanie zdjąć kostiumu. Jedna z dziewczyn przerwała ciszę.
- Byłeś już przy sklepie z zabawkami?
- Tak byłem.
Dziewczyny wybuchły śmiechem zakrywając usta i szepcąc do siebie.
- To chłopak.
- I co w tym takiego śmiesznego? – spytał poważnie Jarek.
- Nie nic – odpowiedziały nadal chichocząc.
Jarek znowu poczuł nacisk na pęcherz.
- Gdzie tu jest toaleta – spytał.
- O tu zaraz za rogiem jest służbowa – odpowiedziała jedna z dziewczyn nadal się chichocząc – jak potrzebujesz to damy ci klucz.
- Potrzebuję.
Dziewczyna zdjęła z haczyka klucz i podała go Jarkowi.
Jarek szybko udał się w kierunku toalety.
Gdy ją otworzył zobaczył, że jest strasznie mała. Nadal nie wiedział jak przedostać się przez kostium. Pomyślał wówczas, że może poleci do Kaśki i Agaty które pomogą mu rozpiąć suwak. Jednak bał się, że nie wytrzyma. Wrócił więc co dziewczyn z zaplecza.
- Słuchajcie dziewczyny. Pomożecie mi?.
Dziewczyny znowu wybuchły śmiechem, jakby pytanie zrozumiały zbyt dosadnie.
- Rozepnijcie mi ten suwak
Jedna z dziewczyn z uśmiechem na ustach podeszła do Jarka i rozpięła mu suwak. Gdy Jarek wyciągnął z kostiumu głowę i ręce chciał iść w kierunku toalety.
- Zostaw tą butelkę tutaj, nikt ci jej nie ukradnie – oznajmiła jedna z dziewczyn.
Jarek zsunął butelkę z siebie i wyciągnął najpierw jedną a potem drugą nogę z otworów. Szybko obciągnął sobie koszulkę. Dziewczyny znowu wybuchły śmiechem. Jarkowi było już wszystko jedno, aby tylko udać się do toalety. Poszedł i zrobił potrzebę. Gdy podciągnął rajstopy i opuścił koszulkę pomyślał sobie, że znowu wygląda w niej jak sukience. Teraz przyszło mu wrócić z powrotem po butelkę. Obojętność znikła a pojawił się strach i wstyd. Wyszedł pomału z toalety i zamknął drzwi. Poszedł do pomieszczenia zaplecza. W pomieszczeniu zaplecza nadal siedziały dwie rozbawione dziewczyny, a z tyłu krzątał się chłopak. Jarek czerwony wszedł do pomieszczenia.
- Już po wszystkim – spytała dziewczyna
- Tak,. Dzięki bardzo.
Na Jarka na chwilę spojrzał chłopak, jednak nie zareagował jak dziewczyny. Odwrócił wzrok i robił swoje.
- Fajne rajstopki – oświadczyła dziewczyna i razem z drugą ponownie wybuchły śmiechem.
Chłopak z tyłu spojrzał na nie i na Jarka pokazując palcem obok czoła, dając Jarkowi do zrozumienia, że ma do czynienia z lekko zwariowanymi dziewczynami.
Jarek ponownie wszedł w swoją butelkę prosząc jedną z dziewczyn aby zapięła mu suwak. Gdy to uczyniła wziął lizaki, podziękował i poszedł w stronę pawilonów handlowych. Gdy doszedł do dziewczyn znowu podzielił lizaki.
- Co tak długo? – spytała jedna z nich
- Musiałem się odlać.
- Aha .......... ale jak to zrobiłeś ...... w butelce?
- Nie zdjąłem, a w zasadzie jedna z dziewczyn na zapleczu mi pomogła ją zdjąć. I wtedy poszedłem do toalety i się odlałem.
Cała trójka dalej rozbawiała dzieciaki, gdy podeszła do nich szefowa i powiedziała, że za pół godziny kończą.
Po pół godzinie udali się w kierunku zaplecza. Przechodzili obok pokoju z zaopatrzeniem gdzie zostawili lizaki, których nie rozdali. Tym razem dziewczyny nie śmiały się lecz tylko przywitały się i pożegnały. Wszyscy doszli do drzwi wyjściowych i zdjęli z siebie butelki. Zapakowali je do samochodu i odjechali do biura.
W drodze pani Zuzanna spytała:
- Jak było?
- W porządku - odpowiedziały dziewczyny.
- Jarek a u ciebie. Wszystko w porządku???
- W jak najlepszym – odpowiedział spoglądając w szybę.
- To dobrze. Zamówiłam buty w twoim rozmiarze.
Jarek spojrzał na nogi Agaty odziane w białe lakierki.
- O tak ......buty – odpowiedział ze zmęczeniem w głosie.
- A czy mogła by Pani domówić jeszcze czarne dla mnie bo moje się rozkleiły? – spytała Kaśka.
- W porę mi mówisz. Ale dobrze.
Pani Zuzanna wykręciła numer na komórkę i zaczęła rozmowę.

...........
cdn
Gdzie zadzwoniła Zuzanna? Czy do zegarynki a może do kancelarii premiera? A tak właściwie czy umie obsługiwac telefon i u jakiego operatora ma abonament?
No i podstawowe pytanie: Czy zupa rzeczywiście była za słona?
O tym dowiecie się w następnym odcinku.
Już wkrótce.

[ Dodano: 2008-08-14, 19:07 ]
W poprzednim odcinku
Jarek zaliczył drugi dzień w pracy. I dopiero drugiego dnia zaczął zdawac sobie sprawę na co się właściwie zgodził. Ale widocznie uparł się, że nie ustąpi. Dla czytelników to może i dobrze bo serial by się szybko skończył. A może on prześcignie "Modę na sukces"?. Zapraszam!!

Odcinek 3

- To ja. Chciałabym domówić jeszcze jedną parę czarnych płaskich 38 błysk ..........Tak te same. Czyli dwie pary tych czarnych jedne 40 a drugie 38. .......... A i jeszcze te drugie czarne z paskiem , te czterdziestki to niech mają jak najniższy obcas, bo chłopak mi się zabije w wyższych........ Dziękuję i do usłyszenia.
Szefowa zakończyła rozmowę przez telefon.
Jarek spojrzał na dziewczyny i wiedział ,że te czterdziestki o których mówiła Zuzanna to dla niego. Widział, że szefowa podkłada w nim nadzieje, gdyż już drugiego dnia organizuje buty specjalne dla niego. Ale po chwili zawahał się i zaczął krok po kroku analizować rozmowę szefowej. „Zaraz. Dwie pary takich samych butów o dwóch innych rozmiarach, dla mnie i dla Kaśki”. „Czyli albo ja mam mieć takie same buty jak Kaśka albo ona takie jak ja. Nie mógł wytrzymać i spytał.
- Czy te buty dla mnie to są takie same jak u dziewczyn?
- Tak. ......... ale obcasy mniejsze.
Jarek wstrzymał oddech. Pomyślał.„Obcas mniejszy ale to damskie buty”. Bał się trochę znowu okazywać swoje niezadowolenie w stosunku do szefowej. Ale umowa była, że nie będzie ubierał damskich strojów. I gdy już chciał się odezwać, szefowa dodała:
- Nie martw się sukienek nie będziesz musiał zakładać.
To była dla Jarka pociecha ale zdał sobie sprawę, że tak właściwie składał zastrzeżenia jedynie do sukienek, o butach nic nie wspominając. Szefowa mogła pomyśleć, że skoro godzi się na rajstopy to i na te cholerne damskie buty. Nic nie było mowy o całkowicie innym podejściu do jego osoby, a jedynie dostosowanie kostiumów w ramach rozsądku.
Dojechali do biura i wypakowali butelki. Gdy Jarek chciał zanieść je do magazynku Kaśka krzyknęła:
- Nie chowaj ich bo jurto tam wracamy.
Wszyscy rozeszli się do pokojów aby się przebrać. Gdy to zrobili szefowa oznajmiła.
- Dajcie mi wasze dzisiejsze koszulki to zawiozę je szybko do prania.
- Czy dostałeś dwie czy jedną parę rajstop? – spytała Jarka.
- Dwie. Jedne czerwone a drugie białe – odpowiedział.
- Ale mi chodzi o białe, żebyś miał na jutro. Te dzisiejsze upierz na pojutrze.
- To rajstopy zabieramy do domu?
- Przecież ja nimi nie będę handlowała. Rajstopy są wasze i was z nich nie będę rozliczała. Możesz je trzymać również w biurze.
- Aha....
- Są nasze i trzeba je samemu prać – wtrąciła Agata.
Zuzanna patrzyła, raz na Jarka i raz na Agatę, nie rozumiejąc ukrytego problemu.
- Wszystko w porządku?? – spytała.
- W jak najlepszym – szybko odpowiedział Jarek.
Zabrał z pokoju rajstopy i schował do plecaka. Wszyscy wyszli z biura i udali się w kierunku swoich domów.
Jadąc razem z Agatą tramwajem cicho spytał:
- Mogłabyś wziąć te rajstopy do prania u siebie?
- No ty chyba żartujesz. Będę ci jeszcze prała rajstopy!!! – odpowiedziała oburzona Agata – Sam sobie je pierz!!!.
Odpowiedź Agaty była na tyle głośna, że w ich kierunku skierowały się spojrzenia niektórych pasażerów tramwaju.
Jarek spuścił głowę niczym zawstydzony dzieciak cicho mówiąc:
- Nie krzycz tak.
- Bo co?
- Bo ludzie patrzą.
- A niech patrzą. Jak wylatujesz mi z takimi pomysłami? – oświadczyła zwykłym głosem, który na pewno był słyszalny przez osoby stojące najbliżej nich.
- W porządku. Ja nie chciałem, żebyś mnie wyręczała, tylko chodzi o mój problem, że nie mam gdzie ich powiesić do suszenia.
- To powieś je na kaloryferze lub gdzieś w pokoju.
- No tak..... Powieszę w pokoju, a jak ktoś z kolegów do mnie przyjdzie to na pewno potraktuje to obojętnie – stwierdził Jarek z ironią.
- O Boże ...... Ty masz same problemy.
- Łatwo ci tak mówić.
- Dlaczego łatwo?
- No bo jak w twoim pokoju wiszą rajstopy to jest to całkowicie naturalne......
- A jak w twoim wiszą gołe babki, to jest wszystko w porządku – wtrąciła Agata i dodała podnosząc głos– Zdecyduj się w końcu!!!! ..... Albo w nich chodzisz albo nie. Sprawa jest prosta. Jak „nie” to zrezygnuj z pracy. Jak „tak” to będziesz musiał przyzwyczaić towarzystwo do tego!!.
- Czy możesz nie podnosić tak głosu? Ludzie z nudów słuchają naszej rozmowy.
Agata rozejrzała się po wagonie wyłapując pobliskie spojrzenia w ich kierunku.
- Wiesz co? Ja czegoś nie rozumiem. Już dwa dni chodzisz w rajstopach wśród ludzi, a teraz czegoś się boisz.
- Bo w pracy mam kostium i inaczej jest to postrzegane .......
- Twoi rodzice wiedzą? – przerwała Agata z uśmiechem na ustach.
- Jeszcze nie. ........ A tak w ogóle to mieszkam tylko z mamą.
- No to niech mama ci upierze i wywiesi .... na przykład na balkonie, ......... że to niby jej.
- Niby jej? Czerwone czy białe rajstopy? – uśmiał się Jarek.
- To wszystko jedno...... Prędzej ktoś pomyśli, że jej, niż twoje.
- No to ja już cię nie rozumiem. Najpierw mówisz mi, żebym towarzystwo przyzwyczajał, a później realizował plan ukrywania tego.
- Oj.... bo najprościej jest przyzwyczaić. Przecież tego nie ukryjesz. Prędzej czy później dowiedzą się. – uśmiechnęła się Agata patrząc na Jarka.
- Coś ukrywasz przede mną? – spytał Jarek.
Agata dalej się uśmiechała.
- Nie.....
- No mów, bo wiem że coś ukrywasz. Pewnie już komuś powiedziałaś? Naplotkowałaś?
Agata uśmiechając się w końcu odpowiedziała:
- Powiedziałam Beacie i Wiolce.
- Wiolce? Przecież ona wygada Pawłowi, bo to jej chłopak.
- A pewno, że Paweł już wie, bo był przy rozmowie.
Jarkowi przez chwilę zrobiła się klucha w gardle.
- Co mu powiedziałaś?
- Ze pracujesz ze mną i że fajnie wyglądasz w rajstopkach – uśmiechnęła się Agata i dodała – Wiolka chciała namówić Pawła na rajstopy, żeby zobaczyć jak on w nich wygląda. Ale on się nie zgodził. .......... Aaaaa.... i jest ciekawa ciebie.
Jarek pomyślał, że przy tym układzie wieści się szybko rozejdą. Na co liczył gdy zgodził się na pracę? Teraz będą mnie przezywać lub inne docinki stosować.
Myślał intensywnie jak wyjść z tarapatów ale już było za późno, nie było odwrotu.
- Dobra mój przystanek wysiadam – rzekła Agata i skierował się do wyjścia.
- Poczekaj. Chciałem dodać, że u mnie nie ma gołych bab na ścianach – oznajmił w drzwiach.
Jarek pojechał dalej. Wiedział, że pozostaje mu jedynie rozwiązanie „przyzwyczajania towarzystwa”. Mógł już nie ukrywać suszących się rajstop. Dojechał do swojego przystanku i poszedł do domu. W domu była jego mama. Jarek rozbierając się wyciągnął rajstopy z plecaka i dał mamie do rąk.
- Co to?
- Rajstopy.
- To widzę – odpowiedziała mama rozwijając kłębek czerwonych rajstop.
- Ale skąd je masz?
- Z pracy.
- A po co ci one?.
- Do pilnego prania.
Kobieta patrzyła na Jarka.
- To twojeee???
- Tak. Odzież robocza.
- Rajstopy???
- Rajstopy.
- Chodzisz w nich w pracy?
- Caaaałyyy czas.
- A po co???
- Oj mamo. Upierz mi je, bo te białe będę potrzebował na pojutrze.
- A co ty robisz w tej pracy? Mówiłeś, że to praca w reklamie.
- I pracuję w reklamie. Reklamuje różne rzeczy. Te rajstopy to część kostiumu.
- Aaaa .. kostiumu– odetchnęła mama Jarka.
- Ale na dwa dni już dwie pary?? – spytała kobieta nosząc je do łazienki.
- I będzie ich więcej – odpowiedział zdecydowanie Jarek – Pewnie dojdzie do tego, że będę ich miał więcej jak skarpet.
- A to oni wam te rajstopy dają??
- No przecież nie pożyczają. Kto by założył używane rajstopy? Mama zadaje takie pytania
- To bogata firma. Nie jedna dziewczyna by się dobrze zaopatrzyła u nich.
- Nie widziałem aby dziewczyny chodziły w kolorowych rajstopach.
- To wszystkie są kolorowe??? Nie dają pospolitych kolorów?
- Mamo przecież to kostiumy..... A tak w ogóle to nie wiem. Dziewczyny w pracy coś tam mówiły ale ja nic nie zrozumiałem........ Jakieś liczby ........ Chyba 40.
- 40 par?
- Możliwe, że o to im chodziło. Nie pamiętam ale spytam ich jutro.
- 40 par to rzeczywiście sporo.
Rozmowa się skończyła gdy mama Jarka zaczęła ręcznie prać Jarka rajstopy. Jarek natomiast zjadł obiad i poszedł oglądać telewizję. Do końca dnia nie poruszano już tematu pracy.
Następnego dnia Jarek ponownie udał się do pracy. Po drodze spotkał Agatę. I zaczęli rozmawiać.
- I jak tam w domu? – spytała
- A dziękuję w porządku.
- To dobrze. Bo wiesz przemyślałam wczorajszą rozmowę i chciałabym cię przeprosić za to, że wyjawiłam .... no wiesz co. Nie wiedziałam, że to dla ciebie takie drażliwe. Pierwszego dnia w pracy mówiłeś tylko o sukienkach a o rajstopach nic nie wspominałeś. Myślałam, że chodzenie w rajstopach cię nie rusza.
- I chyba zacznie mnie „nie ruszać”.
- Jak to???
- Może i dobrze się stało, że niektórzy najpierw o tym usłyszeli a później może zobaczą. Może dobrze, że dowiedzieli się nie od mnie. Jak nie będę zwracał na to uwagi to może się uda. Najważniejsze to abym sam się do tego przekonał.
- Mówisz tak jakbyś miał w nich cały czas chodzić.
- A może będę? – uśmiechnął się.
Agata też się uśmiechnęła nie wiedząc, czy Jarek mówi poważnie czy żartuje.
- Co?....Spodobały ci się. – oznajmiła do Jarka.
- Słuchaj mam pytanie –przerwał Jarek – Czy tych rajstop będzie aż 40?
- A skąd ty wziąłeś taką ilość?
- Bo coś pierwszego dnia mówiłyście.
- 40 par????........Nie pamiętam.
- No a ile ich masz. Ale tych z firmy....... bez własnych.
- Własnych to ja nie mam bo nie lubię w nich chodzić. A z firmy mam może 10 sztuk. Ale nadal dostaje nowe, bo przecież dopiero dwa tygodnie tu pracuję. Kaśka mówiła, że szefowa nas na bieżąco zaopatruje, jak tylko potrzebujemy.
- Ojjj ....... słuchaj ...... a może tobie chodzi o grubość?
- Grubość rajstop? To dostajemy różne grubości?
- Tak ...... to chodzi o grubość .... już pamiętam rozmowę. Mówiłyśmy wtedy o grubości 40 a nie ilości.
- Może i tak. To jak to jest?
- Te czerwone i białe były grubości 40. Są one lekko przeźroczyste. ....... Tak pamiętam....... Mówiłyśmy wtedy, że widać ci trochę włoski na nogach..- Agata przez chwile zastanowiła się – To dziwne ale przy białych nie było tak widać, a były tej samej grubości.
Agata nadal zastanawiała się po czym kontynuowała rozmowę.
- W cieńszych, na przykład 20 lub 15 to na pewno będzie wydać ci włoski na nogach. Ale z tego co mówiła pani Zuzanna to pewno zatrzymasz się na 40.
- Aaa..... to o to chodziło.
- Ale na twoim miejscu wolałabym zgolić włoski i zakładać te cieńsze. Jak zrobi się cieplej, to w pomieszczeniach klimatyzowanych, to może jeszcze wytrzymasz, ale na dworze to raczej nie. Takie piętnastki są całkowicie przeźroczyste i nie dają tak dużo ciepła. Nawet w gorące upały można przetrzymać....... I nie licz na to, że szefowa w upały pozwoli ci pozostać z gołymi nogami.
- Czyli rajstopy zawsze muszą być?
- Zgadza się.
- O rany jak to brzmi!!!! „W pracy muszę cały czas chodzić w rajstopach”. Niewątpliwie w końcu uda mi się do nich przyzwyczaić.
- Mniej zwracaj na nie uwagę to szybciej ci pójdzie.
Jarek i Agata dojechali w końcu do swojego przystanku. Nawet nie zwrócili uwagi czy ktoś przysłuchiwał się ich rozmowie, a w tramwaju było dość tłoczno , co dawało małe prawdopodobieństwo na prowadzenie nie słyszalnej prze nikogo rozmowy.
Tym razem jak doszli do biura była już szefowa. Weszli razem i przywitali się z Zuzanną.
- Jarku, buty będą dopiero na jutro.
Jarek dostał nową paczkę białych rajstop i wypraną koszulkę. Poszedł się przebrać. Gdy wyszedł nie było jeszcze Kaski.
- Coś się spóźnia – powiedziała Zuzanna
Chwilę później do pomieszczenia wbiegła Kaśka.
- Przepraszam za spóźnienie. To przez te „środki lokomocji”.
Poszła szybko się przebrać. W tym czasie Jarek zapakował butelki do samochodu. Po pięciu minutach wszyscy wyjechali z biura.
- Dzisiaj może być trochę dłużej. Nawet osiem do dziewięciu godzin. – oznajmiła Zuzanna - Około trzeciej przywiozę wam obiady. Rozmawiałam z tą Kierowniczką, że znajdzie się miejsce, żebyście sobie spokojnie zjedli.
- Czy przyjmuje Pani zamówienia? – spytała z uśmiechem Kaśka
- Kaśka nie żartuj sobie........ Ale skoro pytasz, to uzgodnijcie między sobą, bo jest do wyboru: ryba z ziemniakami i surówką lub to samo z kotletem – oznajmiła.
- To weźmiemy tą rybę - szybko odpowiedziała Agata.
Jarek i Kaśka kiwnęli głową okazując w ten sposób akceptację wyboru.
Dojechali do sklepu i poszli tą samą trasą co dzień wcześniej. Zanim ubrali butelki we trójkę z kostiumami pod pachami poszli po lizaki. Tam znowu siedziały samotnie dwie dziewczyny, te same co dzień wcześniej. Uśmiechając się na cała trójkę dały im lizaki. Tym razem dla każdego dały więcej. Gdy Jarek z dziewczynami chciał wyjść jedna z dziewczyn go zaczepiła i spytała:
- Możemy sobie zrobić z wami zdjęcie?
Jarek spojrzał na dziewczyny a one na niego.
- Ale szybko!!! – odpowiedziała Kaśka ruszając w ich kierunku.
Jarek i Agata zaczęli przymierzać się do założenia butelek gdy druga dziewczyny dodała.
- Nie zakładajcie, możecie je trzymać obok siebie.
- Aha ..... wiem o co chodzi - szepnął do Agaty ustawiając się obok niej.
Ustawili się do zdjęcia a jedna z dziewczyn wykonała przy nich zdjęcie telefonem komórkowym. Później się zamienili i ponownie ich sfotografowali.
Po wykonaniu fotografii dziewczyny podziękowały i cała trójka ruszyła w kierunku hali sklepowej. Gdy odchodzili, Jarek widział, że dziewczyny chichoczą się oglądając w telefonie zrobione przed chwilą zdjęcia. Po drodze ubrali kostiumy i udali się do pawilonów handlowych. Tam rozpoczęli polowanie na dzieciaki. Czas początkowo szybko mijał i zbliżało się południe. W między czasie dziewczyny poszły razem do toalety, jednak niedługo później wróciły. Później Jarek poszedł po zaopatrzenie. Dziewczyny siedzące w magazynie zachowały się całkiem poważnie i wydawało by się, że znudził im się temat. Zbliżała się godzina obiadowa gdy podeszła do nich Zuzanna.
- Chodźcie bo przywiozłam wam obiady.
Poszli w kierunku zaplecza. Tam zdjęli kostiumy butelek, które zostawili przy drzwiach do hali i wzięli z torby Zuzanny ciepłe opakowania z jedzeniem. Podeszła do nich kobieta, wspomniana Kierowniczka, która zaprowadziła ich do pomieszczenia z tabliczką na drzwiach „pomieszczenie socjalne”. Weszli do środka. Pomieszczenie było dość duże. W środku były porozstawiane stoły, krzesła. Był tam również zlewozmywak i szafki. Przy stole swój posiłek spożywała dziewczyna i chłopak. Jarek poznał chłopaka, gdyż był to ten sam, który pakował pudła w magazynie u dwóch dziewczyn z lizakami. Usiedli wspólnie przy stole i zaczęli jeść.

..........
cdn.
Co dalej działo się przy stole? Czy chłopak zaczął się krztusic i z klatki piersiowej wyleciał mu potwór z obcej planety? A może Jarek puścił bąka i wszyscy wyszli z jadalni?
O tym dowiecie się w następnym odcinku.
Już wkrótce.

dr.pantyhose - 2008-08-16, 22:19

A co takiego zmienił Papa Smerf dowiecie się na zakończenie opowiadania.

Nic nie zmieniłem w treści, tylko usunąłem podwojoną treść całego opowiadania

Thorki - 2008-08-16, 23:46

Ciekawe.. :)

Mam pytanie... to własna twórczość ?

ronin - 2008-08-18, 17:11

W poprzednim odcinku
!@#$#%#^ @#%%^$ $%$^^#$ ^#$$^# oraz #$%#&#$^$^ *$%^#$@# i wtedy $@#$%^&$%&* *$%^%$%^&^*, a on #$@@%^&$%^*^@#$@*
Czy to sie potwierdzi?
Zobaczymy.

Odcinek 4

Zarówno chłopak jak i dziewczyna siedząca obok tylko spojrzeli na nich i dalej zajęli się spożywaniem posiłku. Chłopak dodatkowo poznał Jarka i kiwnął mu głową na znak przywitania. Do pomieszczenia weszły kolejne dwie chichoczące się dziewczyny. Gdy koło nich przechodzili spoglądali się na nich jakby zobaczyli duchy. Jedna do drugiej coś powiedziała do ucha. Dziewczyna jedząca posiłek zwróciła się do nich.
- Gdzie siedzicie?
- Na ósemce i czternastce.
- A ludzie są?
- Na razie mało i Ewa dała nam dwadzieścia minut.
Widać było, że zajęły się swoimi sprawami. Jarek skończył obiad pierwszy. Swoje kanapki skończył również chłopak siedzący przy drugim stoliku. Wstał zmył swój kubek i podszedł do Jarka.
- Idziesz zapalić?
- Niestety nie palę.
Jeszcze przez chwilę postał przy Jarku gdy udał się w kierunku drzwi. Jarek odwrócił się do niego i powiedział.
- Poczekaj idę z tobą się przejść.
Agata i Kaśka spojrzały na siebie i skomentowały:
- Uuuuu!!!..... znalazł sobie towarzystwo.
Jarek wyszedł z pomieszczenia i poszedł w kierunku drzwi wyjściowych.
- Wku***a mnie ta robota – odezwał się chłopak – Kiepsko płacą a na dodatek to towarzystwo pochrzanione.
- A ile ci tu płacą? – spytał Jarek.
- Osiem stów.
- To rzeczywiście słabiutko. Ja mam dwa razy tyle.
Chłopak zmierzył Jarka wzrokiem.
- Ale z jakim poświęceniem......- stwierdził – Ja bym się nie zgodził tak się ubrać.
- A czemu nie? – odpowiedział obojętnie Jarek – dobrze płatna robota.
- Ale raczej babska.
- A gotowanie to babska robota czy dla chłopa? – szybko wpadł na pomysł Jarek i dodał – Na przykład w fartuszku....... w telewizji.......
- No tak ale to trochę....... no nie wiem........ w każdym razie to nie dla mnie – zakończył temat.
- Mnie to nie przeszkadza..... Aby kasa płynęła.
- Dobre podejście – pokiwał palcem chłopak.
- Dobra wracam, bo pewno dziewczyny tam czekają – zerknął za drzwi Jarek.
Obaj pożegnali się ściskając sobie dłonie i Jarek wrócił do miejsca gdzie zostawili butelki. Na miejscu czekały już Agata i Kaśka rozmawiając ze sobą. Jarek poprosił aby jeszcze poczekały bo musi skoczyć do toalety. Wrócił do magazynku i poprosił dziewczyny o klucz. Te mu go dały i mógł się udać za potrzebą. Obie dziewczyny zajęte były swoją pracą i nie zwracały już na niego uwagi, nawet wówczas gdy wrócił z toalety oddając klucz.
Wrócił do swoich koleżanek i razem wszyscy ubrali się w kostiumy by wyjść na teren hali. Kolejne trzy godziny czas się im dłużył. Było mało ludzi.
- Pewno jakiś mecz jest w telewizji, że tak mało ludzi – oznajmił Jarek.
- A może seeeeriallll – dodała z przekorą Kaśka.
- Albo obie te rzeczy – uzupełniła Agata.
Dzień pracy dobiegał końca i w końcu trochę zmęczeni wszyscy wrócili do biura.
W biurze.
- Ten dzień się strasznie dłużył – oświadczyła zmęczonym głosem Agata.
- A jutro to samo – dodała Kaśka.
- Ale krócej – pocieszała ich Zuzanna – może dwie godzinki i tylko po południu. Bo Niedziela.
- A co pojutrze?? – spytał Jarek.
Kaśka podeszła do tablicy w rogu pokoju a tuż za nią udał się Jarek. Patrzyła w grafik:
- Pojutrze……. Pojutrze ……. Pojutrze jest Poniedziałek a w poniedziałek jest Smolińska.
- Czyli co??? - spytał zaciekawiony Jarek.
Kaśka odwróciła się do niego i się uśmiechnęła odpowiadając:
- Koty!!
- Koty??........ Czyli coś nowego?
Kaśka podrapała się po głowie i pokiwała głową.
Pani Zuzanna słysząc rozmowę spytała Kaśkę:
- Kasiu możesz zobaczyć w magazynku co jest napisane na metce kostiumu.? Jaki rozmiar?
- Dla Jarka??
- Tak.
Kaśka udała się do magazynku i zaczęła tam szperać. Słychać było przytłumiony głos:
- Elka!!.
Pani Zuzanna zmierzyła wzrokiem Jarka i oznajmiła.
- To powinien być dobry. A sprawdź czy są trzy ogony i czapki?
- Są!!!.
Jarek spytał szeptem Agatę.
- Jak wyglądają te koty?
- Nie wiem jeszcze nie widziałam – odpowiedziała również szeptem.
Kaśka wyszła z magazynku i wróciła do biura. Idąc w kierunku szefowej powiedziała.
- Sprawdziłam też kostiumy na Wtorek, a we Wtorek są słowiańskie sukienki i ta wolna jest też w rozmiarze L……. Ale Jarek chyba coś innego założy….. tylko co?
- O…. To dobrze, że sprawdziłaś. …… A co mamy we wtorek? – spytała
- Tą imprezę, którą Pani umawiała w zeszły wtorek.
- Aaaaa ….. Tak ……. Czarne sukienki…… Coś trzeba dobrać….. Najlepiej czarnego.
- Może czarny garnitur – spytała Kaśka.
- Nie mam czarnego garnituru. Jarek ty masz taki?
- No… czarnego nie mam ale mam zielony.
- To musi być coś czarnego. Przynajmniej częściowo czarnego.
- To może ten kostium elfa? – zaproponowała Kaśka.
- Ale on jest zielony.
- No tak … Weźmie tą zieloną tunikę z poszarpanym dołem i spodenki a na spód czarna koszulka standard i czarne rajstopy……..Buty też już przecież będzie miał…… Aaa…. no i czarny pas.
- Wiesz ….to dobry pomysł. I tak chyba zrobimy – oznajmiła zadowolona szefowa.
- Ale ty masz głowę – pochwaliła Kaśkę Agata.
Zuzanna popatrzyła na Jarka:
- Trochę ciężko będzie z tym dopasowywaniem – westchnęła.
Jarek nie wiedział co odpowiedzieć. Był uradowany, bo gdy usłyszał o wolnej sukience, serce mu na chwilę stanęło.
Po kilku minutach wszyscy się rozeszli do swoich domów. Po drodze Jarek i Agata rozmawiali o szkole. Wchodząc do domu ponownie oddał mamie swoje rajstopy do prania.
Następnego dnia nie musiał rano wstawać, gdyż do pracy miał iść dopiero na szesnastą. Gdy poszedł do drugiego pokoju zobaczył, swoje białe rajstopy wiszące na sznurku na balkonie.
„Jest tak jak się domyślałem” powiedział sam sobie. Machną ręką i poszedł oglądać telewizję. Gdy oglądał jego mama szybko wyszła na balkon i ściągnęła rajstopy.
- Są jeszcze wilgotne, a dzisiaj Niedziela to powieszę w łazience.
- Nie ma problemu – odpowiedział Jarek – dzisiaj wezmę te przedwczorajsze. One są suche. A jutro pewnie dostanę nowe, i to pewnie czarne, bo mam być kotem…….Chyba raczej czarnym, tak mi się wydaje – zastanowił się Jarek.
- Dziwne macie te kostiumy – powiedziała mama Jarka idąc do łazienki.
Około południa do mieszkania Jarka przyszli Czarek i Paweł, jego kumple ze szkoły. Gdy weszli do domu przywitali się z Jarkiem.
- Jarek, chcemy od września zapisać się na basen – oznajmił Paweł – Idziesz z nami?
- A kto jeszcze idzie? – spytał Jarek
- Tylko my!! – odpowiedział – „Moja” nie chce chodzić bo nie umie pływać a Czarka powiedziała, że pójdzie ale nie sama.
- A ile kosztuje?
- 160 złotych za dziesięć godzin.
- To drogo czy tanio? - spytał Jarek
- Nie wiem, nie rozglądałem się.
- Dobra to ja też idę – zgodził się Jarek – Ale kasę będę ci mógł dać …….. no właśnie nie wiem kiedy mam wypłatę……. Ale na pewno w przeciągu miesiąca.
- A dużo wyciągasz? – spytał Paweł.
- Więcej niż się spodziewałem – szybko odpowiedział Jarek.
- To dobra ja za ciebie założę.
Dalsza rozmowa pomiędzy przyjaciółmi dotyczyła ostatnich wydarzeń sportowych. Temat pracy nie powrócił. W między czasie Jarek zjadł jeszcze obiad. Jego koledzy wyszli od niego po piętnastej tuż przed jego wyjściem do pracy. Jarek wziął do plecaka wyschnięte białe rajstopy i poszedł do pracy. Tym razem w tramwaju nie spotkał Agaty. Była ona w biurze wcześniej razem z Kaśką.
Ubrali się w kostiumy i w trzy godziny zaliczyli ostatni butelkowy dzień w sklepie.
Tak upłynął kolejny dzień.
Następnego dnia rano udał się do pracy. W drodze dołączyła do niego Agata. W biurze miał nastąpić kolejny przełom w pracy Jarka.
Gdy Kaśka dała Jarkowi jego kostium, początkowo nie zwrócił na niego uwagi. Dopiero gdy go trzymał w ręku, widząc jak Kaśka zamyka magazynek spytał.
- A gdzie kostium?
- Masz w rękach – odpowiedziała.
Jarek spojrzał na swoją kupkę ubrań i na kupkę ubrań Agaty.
- To wszystko? – spytał.
- To wszytko – odpowiedziała Kaśka.
Agata była mniej zaskoczona swoją garderobą i z zaciekawieniem po kolei sprawdzała co dostała, gdyż wcześniej nie zakładała kostiumu kota. Jarek trzymając w ręku swoją złożoną garderobę przyglądał się odwijanym rzeczom Agaty. Agaty komplet zawierał na wierzchu opaskę uszami kota, ogon zapinany na jakiś zamek lub rzep, czarne rękawiczki, czarne rajstopy i jakiś kostium przypominajmy do złudzenia ich służbowe koszulki. Jarek spojrzał na swoją kupkę ubrań i również zaczął sprawdzać co ma. Teraz Agata spoglądała na jego rzeczy.
- I nie ma nic więcej? – spytał ponownie Jarek.
- To wszystko – ponowiła odpowiedź Kaśka.
Jarek przyjrzał się raz jeszcze dokładnie kostiumowi, który rozwinęła przed sobą Agata. Szczegół kostiumu zaskoczył go szczególnie i sprawdził go u siebie. Agata się uśmiechnęła.
- Jarek ty to założysz? – spytała Agata
Jarek nic nie odpowiedział tylko nadal przyglądał się swojemu kostiumowi. Kaśka wzruszyła ramionami i powiedziała:
- A czemu miałby nie założyć.
Jarek patrzył teraz raz na Agatę i raz na swój kostium. Agata natomiast z pytaniem w oczach robiła to samo w kierunku Jarka.
Ponieważ Jarka zatkało, postawił wielkie oczy Chile później drżącym głosem pytając.
- Co to jest?
- Kostium kota – odpowiedziała z uśmiechem na ustach Kaśka.
- Ale co to jest?? – powtórzył pytanie Jarek.
Agata kiwnęła głową jakby zrozumiała pytanie Jarka i szybo odpowiedziała
- Body.
- Body??
- Tak.
- Przecież do wygląda jak dziewczęcy kostium gimnastyczny z czasów szkoły podstawowej.
- Jak chcesz to możesz się w tym gimnastykować – zażartowała Kaśka kierując się do pokoju aby się przebrać.
W biurze zostali już tylko Agata i Jarek, gdy do środka weszła szefowa.
- O… Jesteście…….A Kaśki nie ma jeszcze?
- Jest, przebiera się.
- A wy na co czekacie?
- Też już idziemy – odpowiedziała Agata i skierowała się do pokoju aby ubrać swój kostium.
W drzwiach szepnęła do Jarka.
- Wiesz w jakiej kolejności…. Najpierw rajstopy a potem body – poradziła.
- Domyślam się – odpowiedział również szeptem.
Jarek zabrał wszystkie swoje rzeczy i skierował się do swojego pokoju. Rozłożył wszystko na krześle i zaczął się rozbierać. Gdy rozebrał się do majtek ubrał najpierw rajstopy. Później zabrał się za body. Nie miało ono, żadnego zamka więc domyślił się, że nakłada się je przez największy otwór, czyli od głowy. Ponieważ materiał był gruby i jednocześnie wystarczająco rozciągliwy, udało mu się przedostać przez niego całym ciałem, przewlekając nogi przez otwory. Gdy go podciągnął otwory nóg rozszerzyły się i sięgały mu prawie do bioder. Przewlekł ręce przez długie i wąskie rękawy i naciągnął ramiona. Próbował zsunąć kostium aby otwory nóg znajdowały się niżej. Za każdym razem kostium ponownie się naciągał. Założył jeszcze rękawiczki i opaskę uszy kota. Spojrzał na rajstopy i zauważył, że były one trochę grubsze od tych które nosił dotychczas. Już tak nie prześwitywały. Prześwit pojawiał się dopiero na kolanach jak przykucał. Nagle do drzwi ktoś zaczął pukać.
- Można? – słychać było głos Zuzanny.
- Tak proszę.
Zuzanna weszła i podała Jakowi torby mówiąc.
- Buty. Nie ma tylko jednych …. Tych na obcasie.
Jarek stał trochę speszony w swoim nowym kostiumie. Czuł się identycznie jak za pierwszym razem gdy przyszedł do pracy. Szefowa wyszła z pokoju a w zamian za nią do pokoju weszła Kaśka i Agata.
- Pokaż się? – spytała Kaśka.
Jarek stał zawstydzony z opuszczoną głową. Dziewczyny natomiast przyglądały się jemu gdy Kaśka zaczęła się śmiać.
- Wiesz co….wredna jesteś – oburzył się Jarek.
- Nie …. To nie o to chodzi ….. ale widać ci majtki. – uśmiechała się Kaśka.
- Pokaż? – spytała Agata – Rzeczywiście.
Jarek oglądał się za siebie i zaczął się tłumaczyć.
- Próbowałem obciągnąć, ale ciągle się samo naciąga.
- Bo to tak musi być – oznajmiła już z powagą Kaśka ponownie wpatrując się w tyłek Jarka.
Cmoknęła i dodała.
- Będziesz musiał zdjąć majtki.
Jarka zatkało. Nie mógł wydusić z siebie słowa.
- Nie ma innego wyjścia – kontynuowała Kaśka.
- No chyyyybaaa żartujesz!!!! – zdenerwował się Jarek.
Do pokoju weszła Zuzanna.
- Gotowi jesteście? – spytała
- My tak ale u Jarka występuje mały defekt – powiedziała Kaśka wskazując na uda Jarka – Zaproponowałam, żeby zdjął majtki ze spodu.
- Chyba tak – oświadczyła Szefowa i zaraz wyszła z pokoju.
- No dobra. To weź raz dwa zdejmij a my będziemy czekać przy wyjściu. Dziewczyny szybko odwróciły się i wyszły z pokoju.
- Ale ….. ale …..ale – zająknął się Jarek jednak brak było już jakiejkolwiek osoby słuchającej go.

.............
cdn
Jak już wiemy, Jaruś ma włączoną blokadę. Kodu nie zna i by może nie chce znac. Ponieważ był kiepski z matematyki i nie potrafi obliczy ryzyka, pozostaje mu wiara w słaby wzrok otoczenia. Ale czy przypadkiem nie zaczęło mu się to podobac?
Dowiecie się już wkrótce.

dr.pantyhose - 2008-08-19, 21:00

Odkrył w sobie to co każdy z nas kiedys odkrył. I jeszcze na dodatek znalazł dwie dziewczyny, ktorym sie to podoba. A za jakiś czas zaloguje nam się (albo sie juz zalogował) tutaj na forum.
kasior - 2008-08-19, 21:49

Dobrze dedukujesz doktorku ;-)
ronin - 2008-08-22, 11:54

Na wstępie chciałbym podkreśli, że niniejsze opowiadanie jest mojego autorstwa, wiec bez obaw jeżeli chodzi o prawa autorskie. Przy okazji przepraszam za błędy. Na opowiadanie chciałbym dać wyłączność dla niniejszego portalu.

W poprzednim odcinku
............ a przeczytaj sobie poprzedni odcinek .... i tyle!!!

Odcinek 5

Jarek popatrzył na torbę z butami i zaczął ją rozpakowywać. Widok zawartości torby sprawił, że spadł mu kamień z serca. Miał w niej cztery pary butów na niskim obcasie nie wyglądające szczególnie na damskie. Jego początkowe nastawienie do tego co ujrzy w torbie wynikało z tego, iż widział buty dziewczyn. Przyjrzał się białym i starał sobie przypomnieć obuwiu, które miała Agata, w dniu kiedy Zuzanna zamawiała jego komplet.
- Idziesz w końcu? – usłyszał pukanie do drzwi.
- Już chwileczkę – odpowiedział i spytał – A może zamiast zdejmować tych majtek to założę grubsze rajstopy?
- Jak chcesz. – słychać było odpowiedź szefowej.
- Chwilę później drzwi do pokoju uchyliły się i szefowa podała Jarkowi drugie pary czarnych rajstop mówiąc.
- To są te, które miały być na jutro, więc będziesz je miał na dwa dni......Pamiętaj!!!
Jarek odebrał paczuszkę z rąk Zuzanny i rozpakował ją. Z trudem udało mu się ściągnąć kostium i wymienił sobie rajstopy. Nowe rajstopy były trochę błyszczące i jeszcze grubsze od poprzednich. Zakrywały całkowicie nogi. Ponownie włożył cały kostium, nowe czarne buty i wyszedł do pomieszczenia biura.
- No teraz lepiej – powiedziała Zuzanna.
Oboje skierowali się do samochodu gdzie siedziały już dziewczyny. Uśmiechnięte spoglądały na jego nogi.
- I co zdjąłeś? – spytała Kaśka.
- Nie było takiej potrzeby – odpowiedział Jarek.
Mina Kaśce zrzedła. Widać było, że chciała mieć z tego niezła zabawę. Jarek spoglądał na nogi Kaśki.
- A ty masz majteczki?
- Nie twoja sprawa.- odpowiedziała oburzona Kaśka.
- A widzisz jak to jest bawić się czyimś nieszczęściem?.
- Nieszczęściem?
- Tak nieszczęściem!!!. Nie był bym zachwycony jakby było widać mi połowę tyłka.
- Nasze można.... Twojego nie!!!
- Przestańcie dyskutować ..... jedziemy.
Jarek dostał od Agaty nos kota z wąsami na gumce.
- Jeszcze to.
- Fajne!! – uśmiechnął się Jarek – A gdzie my w ogóle jedziemy w takich strojach?.
- Na targi spożywcze
- Jako koty???
- Bo będzie tam dział pokarmów dla zwierząt – odpowiedziała Zuzanna
- A my będziemy naganiać klientów – dodała Kaśka.
Hale wystawowe były niedaleko od biura. Gdy tam dojechali był spory korek. Samochody poustawiane były bez porządku, gdzie tylko się dało. Zuzanna z trudem manewrowała dużym samochodem. W końcu ustawiła się w dość dużej odległości od hali. Wszyscy wysiedli z samochodu i skierowali się w kierunku hali. Dzień był słoneczny i było stosunkowo gorąco. Cała trójka odczuła to zwracając uwagę na temperaturę. Przebijali się przez tłum aby dostać się do środka. Koty przyciągały wzrok przechodniów. Gdy dotarli do wnętrza, zrobiło się trochę chłodniej jednak nadal dla przebierańców była to dużo za duża temperatura. Dotarli do swojego punktu i szefowa przywitała się z właścicielką sklepu. Koty dostały instrukcję i ruszyli do pracy. Szefowa nadal rozmawiała z właścicielką, która patrzyła na Jarka uśmiechając się. Jarek to zauważył i skomentował.
- Kolejna, która ma niezły ubaw ze mnie!!
Dziewczyny spojrzały na Jarka a później na kobietę.
- Skąd wiesz, że mówią o tobie?
- Bo ta baka cały czas się na mnie patrzy i uśmiecha się.
Dziewczyny nadal spoglądały na kobietę.
- Eeee tam ....... wydaje ci się – odpowiedziała Agata i ruszyli do pracy.
W przejściu zaczepiali dzieci. Ludzie byli tak zajęci oglądaniem wystaw sklepów, że nie zwracali na nich uwagi. Koty coraz bardziej czuli gorąco. Szczególnie Jarek. Ich kostiumy zasłaniały całkowicie ich ciała. Dziewczyny zaczęły zdejmować rękawiczki i wentylować klatkę piersiową. Jarek robił to samo.
- I co teraz żałujesz, że nie zdjąłeś majtek?? – spytała Agata.
- Nic by to nie zmieniło. Przecież widzę, że wam też jest gorąco.
- Ale na pewno chłodniej niż tobie.
- Co oni tu nie mają klimatyzacji??
- Pewno mają ale nie wyrabia albo wyłączona.
Właścicielka sklepu machnęła ręką do kotów. Pierwsza podeszła do niej Kaśka. Po chwili odwróciła się i pomachała do pozostałych aby również podeszli. Gdy wszyscy podeszli, kobieta mierząc Jarka od stóp do głowy z uśmiechem powiedziała.
- Przejdźcie po całej hali. Zróbcie co jakiś czas kilka kółek.
Mówiąc to kobieta uśmiechała się i cały czas patrzyła na Jarka. Koty skierowały się w głąb hali wykonując polecenie kobiety. Gdy szli korytarzami hali Jarek oznajmił do Agaty.
- Widzisz!! Mówiłem, że kobita ma ubaw ze mnie. Cały czas na mnie patrzyła z tym głupawym uśmieszkiem.
Agata uśmiechnęła się jednak nic nie odpowiedziała. Natomiast Kaśka podeszła do Jarka i powiedziała.
- Bo jak się ktoś na ciebie patrzy, to widać że cię to peszy.
- Co widać? Co widać?!!
- Po prostu zachowujesz się jakbyś chciał się zapaść pod ziemię.
- Bo tak się czuję.
- A jak byś był normalnie ubrany to jak byś się zachowywał gdyby na ciebie patrzyła ta kobieta z uśmiechem na twarzy?
- Pewnie też bym się uśmiechnął.....albo.....spytałbym się jej .....albo ....... ją zignorował.
- No właśnie. A ty zamiast to zrobić, to od razu myślisz o kostiumie.........że on jest .....jakby to powiedzieć...... nie na miejscu.
- Pewnie masz rację ale ja chyba nie jestem w stanie potraktować tych ubrań całkowicie obojętnie.
- Bo to jest to twoje JA.
- O co chodzi?
- Posłuchaj. Ludzie kręcą filmy. Na przykład kostiumowe. W tych filmach facet musi założyć rajstopy.... albo te śmieszne kostiumy z przed trzystu lat. Wiesz o co chodzi? I myślisz, że on zwraca na to uwagę?
- No nie wiem.
- Pewnie na początku aktorzy trochę się z siebie pośmieją ale później muszą wykazać się profesjonalizmem – zakończyła rozmowę Kaśka.
- Dobrze mówi – dodała jeszcze Agata.
Jarek zaczął myśleć nad wypowiedzią Kaśki. Zdawał sobie sprawę, że jest ona sprytna i być może próbuje go zrobić w konia. W końcu sama robi sobie z niego żarty pomimo, iż przebywają już ze sobą w tym układzie, któryś dzień z rzędu.
- Agata, Jarek chodźcie!!! – zawołała Kaśka.
Gdy podeszli do Kaśka, ona wskazała palcem na ślepy fragment korytarza.
- Stańcie tam!!
Oboje podeszli do miejsca wskazanego przez Kaśkę. W miejscu tym był duży nadmuch chłodnego powietrza.
- Tu się schowała ta klimatyzacja!! – zażartowała Kaśka.
Cała trójka stała teraz w schłodzonym miejscu. Poczuli ulgę obniżenia temperatury.
- Chodźcie idziemy. Przecież nie będziemy tu cały czas stali? – powiedział Jarek
- Ale możemy tu wracać – oznajmiła Kaśka.
Dalsze godziny pracy przebiegały bez problemu. Koty zwiedziły trzykrotnie całą halę co jakiś czas zatrzymując się w punkcie sprzedaży pokarmów dla zwierząt oraz w odkrytym punkcie obniżonej temperatury. Jarek jeszcze kilkakrotnie rozmyślał o treści wypowiedzi Kaśki. Później przestał zwracać uwagę na swój ubiór. Pomocny przy tym stał się fakt, że nikt z tłumu nie do końca rozpoznawał w nim chłopaka. Fakt ten na chwilę obecną był jego najskuteczniejszą bronią, tak mu się przynajmniej wydawało. Dzień dobiegał końca. Koty wróciły do kobiety sprzedającej pokarm dla zwierząt. Kobieta nadal się uśmiechała do Jarka jednak tym razem już nie cały czas. On natomiast za radą Kaśki próbował ignorować jej zachowanie. Gdy wróciła Zuzanna wszyscy kierowali się do samochodu aby wrócić do biura.
W drodze do biura:
- Często jest robota dla kotów?? – spytała Agata
- Raz w miesiącu. To stała klientka. – odpowiedziała szefowa.
- A co ona się tak mnie przyglądała i uśmiechała się?? – spytał Jarek drżącym głosem
Zuzanna spojrzała na Jarka przez lusterko również się uśmiechając.
- Nie przejmuj się. Ja zdaje sobie sprawę, że dla ciebie ta praca jest szczególnie nietypowa i jestem pełna podziwu, że nas nie opuściłeś. A reakcja ludzi jest taka jaka jest i nic na to nie poradzę. Ale mogę tylko dodać, że ta klientka również uśmiechała się gdy pierwszy raz zobaczyła moje trzy dziewczyny w zeszłym roku.
- Z dziewczyn się śmiała???
- Z kostiumów.
- A teraz też z kostiumu?
- Nie przejmuj się. Mamy kilku stałych klientów i przyzwyczają się do chłopaka. W większości wypadków to nikt nawet nie zwróci na ciebie uwagi, bo ludzie wolą oglądać na przykład wystawy niż przebierańców.
- A może gdyby te kostiumy były bardziej dostosowane dla mnie, to mniej bym się rzucał w oczy.
- Dostosowane do ciebie?
- No.....bardziej chłopięce.
- Słuchaj... mamy takie kostiumy jakie mamy... A mam ich już całkiem sporo. Prawie jedna trzecia to typowo dziewczęce.
- Takie jak te, co teraz??? – spytał Jarek.
- Mam na myśli sukienki. Nie zawsze przebieracie się za zwierzęta lub jakieś przedmioty. Często są to jednakowe sukienki. – spojrzała na Jarka widząc jak się czerwieni i dodała – Ale nie martw się, będziemy robić układ dwie dziewczyny plus jeden chłopak.
- To zawsze jedna kiecka będzie wisieć i się kurzyć – uśmiechnęła się Kaśka.
Gdy dotarli do biura zaczął padać deszcz. Szybko wskoczyli do pomieszczeń i zdjęli prawie mokre kostiumy. Mokre od potu i deszczu. Jarek i Agata udali się do domu a w biurze została jeszcze Zuzanna i Kaśka. Jarek dotarłszy do domu od razu poszedł spać gdyż było już późno. Dał jeszcze mamie przed snem czarne rajstopy do prania i szybkiego suszenia. Następnego dnia w pracy miał się pojawić o piętnastej.
Rano poszedł na spacer powałęsać się po sklepach. Po drodze mijał kilku rowerzystów. Postanowił po powrocie do domu wyciągnąć swój rower i go oczyścić. Wracając do domu zwrócił uwagę na sklep z damską bielizną. Na wystawie były również rajstopy. Wszedł do środka. W środku stała jedynie starsza kobieta. Wnętrze było wręcz dokumentnie obwieszone bielizną i rajstopami. Jarek trochę się speszył, jednak kobieta potraktowała go normalnie.
- Czym mogę służyć?
- A nie nic, przyszedłem tylko popatrzeć – odpowiedział kierując się w kierunku półek z rajstopami.
Oglądając opakowania rajstop podeszła do niego kobieta.
- Szuka Pan coś szczególnego? Jaki kolor? Jaka grubość? Bo mam jeszcze trochę na zapleczu.
Jarek czuł się skrępowany gdy za jego plecami stała kobieta. Już zastanawiał się nad wyjściem ze sklepu i dlaczego w ogóle do niego wszedł.
Po chwili zadzwonił do niego telefon co spowodowało, że kobieta od niego odeszła.
- Cześć Jarek !!! – słychać było w słuchawce głos Agaty.
- Cześć.
- Dzwoniła do ciebie szefowa?
- Nie... a miała?
- Bo do mnie dzwoniła. Słuchaj .....mamy problem, bo Kaśka zachorowała od tego wczorajszego wietrzenia.
- I w czym problem?
- Potrzebna druga dziewczyna na dzisiaj.
Jarkowi serce przez chwilę stanęło.
- No chyba nie myślisz, że ja założę sukienkę?!!.
Gdy Jarek wypowiedział to zdanie zdał sobie sprawę, że rozmowę słyszy sprzedawczyni stojąca zaledwie dwa metry dalej.
- Nie tu nie chodzi o ciebie. Mówię tobie bo może masz kogoś?
- Raczej nie – odpowiedział zmieszany Jarek.
- Szefowa mówiła, że postara się ściągnąć jedną z tych dziewczyn co pracowały wcześniej.
- To fajnie – skończył Jarek i odłączył rozmowę.
Spojrzał na kobietę, która znowu się do niego zbliżyła. Widać było w jej oczach, że również była zaskoczona sytuacją, jednak zachowała pełen profesjonalizm w stosunku do klienta.
- Wybrał Pan już? – spytała.
Jarek patrzył na kobietę próbując odgadnąć czy zorientowała się ona w rozmowie, którą przed chwilą przeprowadził przez telefon.

..........
cdn

Czy kobieta wyciągnęła colta i do niego strzeliła? A może okazało się, że ta kobieta to też facet.
O tym w następnym odcinku
Już w krótce.

Jinks - 2008-08-22, 13:30

Swietne jest to opowiadanie. Bardzo mi sie podoba. Dzieki
Raj... - 2008-08-22, 19:19

Dalej. :-P
kasior - 2008-08-22, 23:25

ronin napisał/a:
Na opowiadanie chciałbym dać wyłączność dla niniejszego portalu.

A dziękujemu, ale i tak na pewno stąd wypłynie bo ktos sobie skopiuje i potem gdzies wklei. Ale będziemy pilnować.

ronin - 2008-08-28, 16:44

Odcinek 6

Kobieta spoglądała na Jarka przebierając w paczkach. Po chwili ponownie zadzwonił do Jarka telefon.
- Przepraszam na chwilę – zwrócił się do kobiety i uruchomił połączenie.
- Cześć Jarku, to ja ..... Zuzanna.
- O dzień dobry! – odpowiedział zaskoczony.
- Jarku mamy problem...... Kaśka zachorowała.
- Tak wiem, bo Agata dzwoniła.
- Umówiłam się z Agnieszką, jedną z dziewczyn które pracowały przed wami, ale ona nie dała mi stu procentowej odpowiedzi.
- Agata pytała mnie czy ja mam kogoś ale niestety nie mam.
- No właśnie w tej sprawie dzwonię. Bo nie dość, że potrzebna dziewczyna, to jeszcze Kaśki lub twojego wzrostu.
- Niestety nie mam nikogo – powtórzył Jarek.
Słychać było przez chwilę przerwę w wypowiedzi szefowej.
- Tak?? – odezwał się Jarek.
- Aaa... nie już nic. Przebierzcie się a ja po was przyjadę. Wiesz co masz założyć?
- Teoretycznie tak. Ale tam nic nie jest przygotowane i nie wiem gdzie tego kostiumu szukać.
Jarek znowu spojrzał na obserwującą go kobietę i odwrócił się do niej tyłem. Szefowa wytłumaczyła mu, pożegnali się i zakończyli rozmowę.
Jarek znowu odwrócił się do kobiety stojącej obok niego. W ręku miała trzy paczki. Spojrzał na nią i na jej ręce.
- Bal przebierańców? – spytała.
- Yyyyy.... nie rozumiem.
- Na Pana będzie czwórka – oznajmiła kobieta i zaraz dodała – jaki ma być kolor?
Jarek postawił wielkie oczy i szybko odpowiedział.
- Ja nie przyszedłem tu kupować rajstopy!!!
- Ale ja mam dobre ceny.
- Ojejku....... Pani nie rozumie.
- Nie krępuj się. Pomogę coś dobrać do kostiumu. Długa....... Krótka.
Jarek ponownie postawił oczy w słup.
- Jaka krótka?
- Sukienka. Ten kostium.
- O rany!!! – zdenerwował się spoglądając się na ręce kobiety – Ale ja mam..... to znaczy nie potrzebuje.... to znaczy nie sukienka..... Przepraszam muszę już iść.
Skierował się do drzwi i wyszedł ze sklepu. W drodze do domu był cały w dreszczach. Nie wiedział czy ostatnie wydarzenie go tak rozdygotało, czy i jemu wychodzi wczorajsze wietrzenie.
Wrócił do domu wziął wysuszone czarne rajstopy i poszedł do pracy.
Po drodze spotkał Agatę. W drodze do pracy zaczął opowiadać jej dzisiejsze wydarzenie.
- I co się stało? – spytała Agata po opowieści.
- Nic. Wyszedłem.
- A co ty właściwie robiłeś w tym sklepie?
Jarek przez chwilę zaczął się zastanawiać nad odpowiedzią. Uśmiechnął się i oznajmił:
- Poszerzałem kwalifikacje zawodowe.
- Kwalifikacje zawodowe w sklepie z rajstopami?
- Tak.
Agata zaczęła się śmiać a Jarek kontynuował rozmowę.
- Agata słuchaj. A skąd właściwie szefowa bierze te kostiumy?
- Po części sama szyje a po części jej koleżanka.
- To ona jest krawcową.
- Tak. Ale buty i rajstopy gdzieś kupuje.
- No właśnie, bo jak byłem w tym sklepie to nie było takich kolorowych jak my mamy.
- A tego to ja już ci nie odpowiem bo nie wiem.
Dojechali do biura i weszli do środka. Tam według instrukcji Zuzanny, Jarek zaczął kompletować swój kostium. Agata wyciągnęła sukienki.
- Jarek!! Nie wiesz czy ta dziewczyna jest twojego czy Kaśki wzrostu?
- A co to za różnica? – spytał Jarek.
- Bo nie wiem czy wyciągać twoją czy Kaski sukienkę.
- A ja tam mam jakąś sukienkę?!!! – spytał zaskoczony Jarek.
- Oj wiesz o co chodzi.
- Nie mam pojęcia.
Agata wyciągnęła trzy sukienki. Wzięła jedną i poszła się przebrać. Jarek również zabrał swój kostium i ubrał go w oddzielnym pokoju. Wyszli z powrotem do biura.
- Ten kostium to nie elf lecz robin hood – skomentował do Agaty Jarek.
- Faceci w rajtuzach – poprawiła go Agata.
Razem przyglądali się sobie. Agata miała długą suknię w kolorze jasnego brązu z białymi wstawkami, długimi szerokimi rękawami zakończonymi gumką. Z przodu miała duży dekolt ozdobiony falbanką.
- Możesz mi zawiązać? – spytała Agata wskazując na swoje plecy
- Coś się spóźniają. – oznajmił Jarek próbując przewlec sznurek przez otwory na plecach sukni dziewczyny – Całkiem nie praktyczne te ubiory. Zamiast zrobić zapięcie z przodu mają je z tyłu. Przecież sama byś się w to nie ubrała.
- Zapinaj nie gadaj – przerwała mu Agata.
- I na dodatek nadal robią takie ubrania dla kobiet. Całe szczęście, że z suwakami a nie jakimiś sznurkami lub guziczkami.
- One są dlatego tak robione, aby mężczyźni pomagali kobietom w ich ubieraniu – oznajmiła Agata gdy Jarek zakończył jej wiązać sznurek.- No dobra gotowe.
Usiedli na krzesłach w oczekiwaniu na szefową i drugą dziewczynę.
Po kilku minutach przyjechała szefowa. Była sama. Gdy wchodziła do biura oboje patrzyli na nią chcąc odgadnąć, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Zuzanna przywitała się z nimi i usiadła za biurkiem, co chwila spoglądając na zegarek.
- Szykuj kieckę – szepnęła żartobliwie do Jarka Agata.
Jarkowi zaczęło bić szybciej serce. Zdał sobie sprawę, że za chwile Zuzanna może się do niego zwrócić o pomoc w rozwiązaniu problemu.
- Coś się spóźnia – odezwała się szefowa patrząc na obojga.
Jarek wyraźnie zaczął się denerwować. Stukał palcami w oparcie krzesła.
Nagle do biura weszła młoda dziewczyna.
- No w końcu jesteś!! – ucieszyła się Zuzanna.
Największą ulgę poczuł jednak Jarek. Dziewczyna szybko zabrała sukienkę i poszła do pokoju się przebrać. Zuzanna poszła po samochód a w biurze pozostali jedynie Jarek i Agata.
- Wiesz co. Myślałem, że na mnie padnie – powiedział Jarek.
- Ja też tak myślałam – uśmiechała się Agata.
Jarek patrzył na Agatę chcąc coś jeszcze powiedzieć.
- Ale chyba szefowa dotrzyma słowa?- spytała.
- Mam tą nadzieję. Ale boję się sytuacji gdy będzie ona postawiona pod murem i nie będzie miała innego wyjścia jak mnie poprosić.
- No to odmówisz.
- Oj nie wiem jak bym wtedy postąpił. Mam za miękkie serce. Boję się że bym się zgodził.
- Zgodził się przebrać za dziewczynę??? – zdziwiła się Agata.
Nagle z za drzwi słychać było wołanie dziewczyny.
- Dziewczyny !!! Możecie mi zawiązać!!!
- To do ciebie – oznajmił Jarek.
Agata poszła do pokoju pomóc koleżance. Słychać było rozmowy za drzwiami.
- Jak to?? Chłopak?!! – spytała dziewczyna uchylając drzwi od pokoju.
Jarek wstał z krzesła i oboje na siebie spojrzeli. Dziewczyna zaczęła się śmiać.
- No tak. To typowe – skomentował głośno Jarek.
- Cześć jestem Agnieszka!! – powiedziała dziewczyna podchodząc do Jarka.
- Jarek.
Agnieszka z uśmiechem na ustach patrzyła na Jarka.
- Pracujesz tu??
- Tak. Niecały tydzień.
- No to dobra zbierajmy się!!!! – powiedziała i wszyscy ruszyli do samochodu.
W samochodzie dziewczyna rozmawiała z Zuzanną. Jazda samochodem trwała prawie dwie godziny. Cel oddalony był od biura o prawie sto kilometrów. Był to ośrodek rekreacyjny. W nim prowadzone były szkolenia i zjazdy integracyjne potężnych firm. Mieli właśnie uczestniczyć w jednym z takich zjazdów. Gdy wysiedli Jarek poczuł ogromne gorąco no całym ciele. Był cały spocony. Dziewczynom też nie było lekko. Mieli za zadanie pracować jako kelnerki. Oprócz nich były jeszcze dwie inne dziewczyny. Podawali napoje i przekąski gościom. Mieli tyle roboty, że nie mieli czasu ze sobą porozmawiać. Każde z nich z osobna miało chwile przerwy aby zjeść posiłek. Zaczęło się robić ciemno i chłodniej. Część osób wyjeżdżało z ośrodka lecz znaczna część nowych gości dopiero przyjeżdżała. Dopiero około 22 mogli razem usiąść i odpocząć. Organizator urządził wówczas ognisko. Odpoczynek miały również pozostałe dwie kelnerki. Przyłączyły się o Agaty Jarka i Agnieszki. Siedzieli razem i rozmawiali. Przez ponad godzinną rozmowę nawet nie został poruszony temat drażliwy dla Jarka. Później jeszcze pomogli wszyscy sprzątnąć ze stołów i około pierwszej w nocy wyruszyli w drogę powrotną.
- Jak dzisiejszy dzień? – spytała Zuzanna
- Dobrze – odpowiedział każdy.
- Agnieszko to jak z jutrzejszym dniem?
- Jutro to ja mogę tylko popołudniu po szesnastej.
- To szkoda. Bo ja jutro będę ich miała podzielonych na dwie grupy. Mam bal i to rano. Przydała by mi się druga dziewczyna.
Zuzanna patrzyła na Agnieszkę.
- A nie wzięła byś dnia wolnego?
- Nie wiem czy by mi dali bo pracuję dopiero trzy tygodnie. I tak znienacka?
- Zapłacę ekstra. Potrzebuję drugiej osoby na ten bal.
Agnieszka chwilę się zastanawiała.
- W porządku. Wezmę dzień na lekarza. Zapiszę się przez telefon a po balu pójdę.
- To fajnie.
Dalsza droga przebiegała bez rozmów, gdyż wszyscy byli zmęczeni i przysypiali. Zuzanna każdego zawiozła bezpośrednio do domu. Ponieważ Jarek nie miał ze sobą kluczy do domu, aby do niego wejść musiał obudzić swoją mamę. Otworzyła mu drzwi.
- A co ty nie przebrany?
- Bo późno i szkoda czasu. A jutro na rano.
Rozebrał się z kostiumu i poszedł spać.
Następnego dnia wszyscy spotkali się w biurze. Tego dnia Jarek miał całkowicie odmienny kostium od ubieranych dotychczas. Był to kostium niedźwiedzia. Pod kostium mógł nie zakładać rajstop i koszulki i pozostał jedynie w swoim podkoszulku i krótkich spodenkach. Dziewczyny natomiast ubrały kolorowe krótkie spódniczki wyjęte niczym z kostiumów baletowych oraz kolorowe koszulki i rajstopki. Zuzanna zawiozła najpierw dziewczyny na bal a później odwiozła Jarka do sklepu. Jarek tego dnia pracował zaledwie trzy godziny gdy po niego przyjechała szefowa. Dziewczyny miały pracę aż do piętnastej. W ten sposób minął kolejny dzień pracy. Wracając do biura szefowa poinformowała Jarka, że jutrzejszy dzień oraz sobotę będzie on miał wolny. Środę miała mieć też wolną od pracy Agata a w sobotę na wieczór były potrzebne jedynie dwie dziewczyny. Jarek był zadowolony, że będzie miał dwa dni wolnego.
Następnego dnia rano udał się do kina. Po filmie oczyścił rower i wyszedł pojeździć. Popołudniu musiał wracać gdyż załamała się pogoda. Wieczorem poszedł do Pawła. U Pawła była jego dziewczyna Wiolka. Gdy wszedł do mieszkania wszyscy się przywitali i rozmawiali jak zawsze na różne tematy. Nikt nie pytał Jarka o pracę a i on nie rozpoczynał tego tematu. Początkowo Jarek obawiał się, że Wiolka będzie mu wiercić dziurę w brzuchu, jednak prawdopodobnie okazało się, że zapomniała o krępującym Jarka temacie. Około 21 wrócił do domu i poszedł spać.
Następnego dnia rano udał się do pracy. Po drodze nie spotkał Agaty którą dopiero zastał w biurze. Wszedł do biura zaciekawiony tematem dnia. Patrząc w kalendarz nie potrafił jeszcze rozszyfrowywać do którego zamówienia który kostium. Tego dnia wcześniej również była ich szefowa. Kaśki miało nie być do końca tygodnia.
- Co mamy dzisiaj? – spytał Jarek.
- Klaun.
Agata uśmiechnęła się do Jarka.
- Chciałeś coś bardziej męskiego, to masz – powiedziała.
- Przedwczoraj też miałem – oznajmił Jarek.
- Klaun jest dzisiaj i jutro – powiedział Zuzanna
- A Agata?
- To samo.
Zadowolony Jarek czekał na swój kostium. Zuzanna podzieliła kostiumy na Jarka i Agatę.
- Masz białe rajstopy?
- A będą potrzebne?
- Jak najbardziej.
- Nie wiedziałem i nie wziąłem z domu.
- Ja też nie wiedziałam – dodała Agata.
Jarek poczuł ulgę, że nie tylko on zapomniał rajstop.
- Zapomniałam, że nie potraficie jeszcze czytać naszego kalendarza. – oznajmiła szefowa – Poradzimy sobie ale lepiej po jednym rodzaju trzymajcie w szafkach w biurze.
Zuzanna raz jeszcze weszła do magazynu. Jarek i Agata rozwinęli swoje kostiumy. Mieli prawie identyczne kostiumy pajacyki. Jarek czerwony w żółte grochy a Agata żółty w czerwone grochy. Pajacyki miały długie rękawy i średnio-długie nogawki sięgające zaledwie kilka centymetrów poniżej kolan. Nogawki i rękawy zakończone były pofałdowanym materiałem. Pofałdowany materiał znajdował się również wokół szyi tworząc kołnierz. Z przodu kostiumy miały ogromne guziki. Oboje zaczęli śmiać się z tego co zobaczyli. Do tego doszły niesamowicie sztucznie wyglądające peruki niczym afro, dla Jarka żółta a dla Agaty czerwona, oraz fikuśnie kolorowe buty z gąbki. Gdy oboje sobie żartowali do biura wróciła Zuzanna.
- Myślałam o żółtych i czerwonych, ale żółtych nie mam a czerwone również macie w domu.
Kobieta podała Jarkowi i Agacie paczki nowych rajstop.
- Ja czerwone mam w szafce !! – oznajmiła Agata.
Jarek spojrzał na nią i powiedział.
- Ja niestety nie.
- To świetnie!! To weź czerwone. – ucieszyła się Zuzanna – Dla ciebie przydałyby się żółte – zwróciła się do Jarka – Ale trudno bierz te białe.
Oboje poszli do pokojów się przebrać. Jarek rozpakował paczkę. Rajstopy, które miał teraz w ręku były wprawdzie białe ale o wiele cieńsze. Uchylił drzwi i zwrócił się do szefowej.
- Ale one są prawie całkiem przeźroczyste!
- Wiem. Nie mam grubszych białych. Mam brązowe, zielone i szare.
- To może zielone??
Zuzanna pomyślała przez chwilę i odpowiedziała.
- Wiesz. To chyba dobry pomysł.
Poszła do magazynku i chwilę później wróciła wręczając Jarkowi paczkę zielonych grubszych rajstop.
Jarek ponownie rozpakował paczkę.
- Ale żarówiaste!!! - skomentował widząc kolor rajstop.
Szybko przebrał się w swój kostium i wyszedł z pokoju. Tam była już Agata i oglądała jakieś zdjęcie. Gdy podszedł bliżej, spojrzała na chwilę na niego i powiedziała.
- Teraz malowanie.
Jarek popatrzył na zdjęcie, które trzymała w rękach. Na zdjęciu była głowa ucharakteryzowanego klauna. Popatrzył przez chwilę i spytał:
- Robiłaś to już kiedyś??
- Klauna nie. Ale wiem jak się malować.
- Domyślam się – dodał Jarek.
- Do Jarka podeszła szefowa trzymając w ręku zestawy do malowania. Agata sama zaczęła przy lustrze malować sobie twarz. Charakteryzowaniem Jarka zajęła się Zuzanna. Po około piętnastu minutach oboje byli prawie gotowi.
- Jak tam u ciebie? – spytała Agata.
- Czuję jakbym wsadził twarz w indyka – odpowiedział czując na twarzy nienaturalną warstwę – A ta szminka mogłaby mieć jakiś przyjemniejszy smak.
- To byś ją całą zjadł – zażartowała Zuzanna.
Jarek spojrzał w lustro.
- Wyglądam jak Joker, a nie klaun.
- A Joker to kto?
Jarek na nos założył jeszcze czerwoną kulkę mocowaną gumką i wszyscy wyszli z biura.

........
cdn

dr.pantyhose - 2008-08-28, 23:31

A Jarkowi juz sie to podoba i powoli go rajcuje. Pewnie sam poprosi szefową o sukienkę.
Likera - 2008-08-31, 21:09

Kiedy dalej?
Danon - 2008-09-14, 21:15

Sory za oftop - Ronin - czy J23 coś Ci mówi?

[ Dodano: 2008-09-23, 21:26 ]
Hmm - nie chciałbym zapeszyć, ale prosimy o więcej. Co do poprzedniego zdania - kiedyś ktoś o takim nicku pisał w dość podobny sposób bardzo fajne opowiadania, a ponieważ w pewnej chwili po prostu zniknął........ no cóż, pewne osoby nawet jeśli się ich osobiście nie spotkało stają się najpierw znajome, później wręcz bliskie...... gdy nagle milkną wyobraźnia czasami podpowiada złe wytłumaczenie danej sytuacji...... Może gdzieś na śmietniku stworzyć temat w stylu: "ktokolwiek spotkał, ktokolwiek wie?"

ronin - 2008-09-24, 17:08

cd będzie byłem 2 tygodnie na urlopie a później trafiłem do szpitala
byczunio - 2008-09-24, 17:51

ronin napisał/a:
później trafiłem do szpitala

Mam nadzieję, że nie z powodu chodzenia w rajstopach i spotkania łysych wyznawców RM?

dr.pantyhose - 2008-09-24, 22:14

Chodził w samych rajstopach (i w reszcie przebrania reklamowego) a jako niezachartowany samiec rozchorował się.
byczunio - 2009-02-03, 09:37

A Ronin całkiem zaginął ze swoim opowiadaniem?
Magda - 2009-02-03, 13:17
Temat postu: re
a szkoda, szkoda czytałam z zainteresowaniem
Kornecken - 2009-02-03, 15:25

przeczytałem opowiadanie, interesujące, fajny styl... tylko gdzie dalszy ciąg?
Ronin, gdzie się podziewasz? :D

Kubasek1 - 2009-02-03, 19:05

Ronin come back, please :D
Magda - 2009-02-03, 20:35

jak go znaleźć i tu ściągnąć hmmm jestem straszliwie ciekawa dalszych części tego opowiadania :cry: :cry:
phmenpl - 2009-12-16, 22:27

Super opowiadanko
Nie jeden z naszych fanatyków rajstop by tobie pozazdrościł pracy takiej jak tobie się udało dostać.
Pełen szacunek za odwagę :zdrowko

ronin - 2010-05-28, 18:02

Odcinek 7

Praca w roli klauna nie należała do najtrudniejszych. Ja zwykle chodzili po hali i zaczepiali ludzi z dzieciakami. Później odbył się konkurs dla zebranych dzieci. Były nagrody i konkursy wymyślane na poczekaniu. Najtrudniejszymi chwilami dla Jarka było załatwianie potrzeb fizjologicznych. Wszystkie dotychczasowe kostiumy nie przewidywały otworów we właściwych miejscach. Dodatkowym utrudnieniem były toalety publiczne. Ich czystość pozostawiała wiele do życzenia. Kolejny dzień pracy dobiegł końca. Utrzymująca się wysoka temperatura w połączeniu z kostiumami, zarówno Agacie jak i Jarkowi, zaczęła stwarzać trudne do wytrzymania warunki.
- Strasznie gorąco. A może być jeszcze gorzej – powiedziała Agata w biurze.
- Słuchajcie jest mała zmiana planów na jutro – powiedziała Zuzanna.
- Nie będzie klaunów?
Zuzanna spojrzała na swoich pracowników.
- Ludzie są tacy niezdecydowani, mam jutro zlecenie na hostessy. No i jest problem.
- Chyba wiem o co chodzi. – oznajmił Jarek – To moja wina, Pani łatwiej by było mieć zatrudnione same dziewczyny.
- Masz rację. Byłoby łatwiej – odpowiedziała Zuzanna – Bo nie mam na jutro drugiej hostessy.
Jarek stał ze spuszczoną głową. Czuł, że ta praca się dla niego kończy. Przygnębienie jego zauważyła szefowa i dodała.
- Jarku, ja nie miałam na myśli chęć zwolnienia ciebie. Widzę ile się poświęcasz. Jestem zadowolona z twojej pracy i chcę abyś dalej u mnie pracował.
- Ale to nie rozwiązuje problemu? – spytał Jarek.
- Nie.
- To może Jarka ucharakteryzujemy na hostessę? – wtrąciła Agata.
Jarek spojrzał na Agatę a ona na niego.
- I tak w końcu dojdzie do sytuacji gdzie będzie musiał założyć niektóre dziewczęce kostiumy. A teraz jest taka sytuacja.
Zuzanna patrzyła się na dwójkę i odpowiedziała.
- Przecież nie będziemy ubierać chłopaka w hostessę. A zresztą hostessa to już nie kostium.
Agata dalej starała się rozwiązać problem. Zuzanna natomiast obstawała przy stanowisku, że pomysł jest nie do przyjęcia. Broniła obaw Jarka. Jarek stał tylko i przysłuchiwał się rozmowie. Każda odpowiedź Zuzanny kierowana była również do niego.
- Nie ma sensu dalej tak stać bo i tak sytuacja jest bez wyjścia – nadal argumentowała Agata – Jarek no przyznaj, że mam rację. No zgódź się?
- A to cała ta rozmowa po to bym się zgodził? – spytał Jarek
Nastała chwila ciszy.
- Agata przestań !!! – powiedziała szefowa – Nie żartuj sobie. Ja nie zgadzam się na takie rozwiązanie.
- A jak bym się zgodził to by Pani się zgodziła? – spytał Jarek.
Zuzanna spojrzała na Jarka.
- Jak to będzie wyglądać, chłopak przebrany za dziewczynę? Przecież to nie kostium, gdzie można jeszcze coś przyjąć za przebranie. Śmiechu warte!!
- Ale przecież możemy ucharakteryzować Jarka. Potrzebna byłaby tylko peruka. – dodała Agata – Jarek się zgodził. No niech Pani przyjmie takie rozwiązanie.
- Zgodziłem się ? – wyszeptał Jarek do Agaty.
- Cicho – odpowiedziała również szeptem Agata.
- Ale ja nie mam zwykłych peruk. Będę musiała kupić.
- To znaczy że się Pani zgadza? - spytała ponownie Agata.
Zuzanna popatrzyła na Jarka. Chwilę się zastanawiała. Jarek czuł jak mu podnosi się ciśnienie. Jeszcze do niego nie docierało, że Agata próbuje go wpakować w sytuację, której cały czas się obawiał.
- Jarku, będziesz musiał ogolić nogi – powiedziała szefowa.
- Ogolić nogi. Po co? – spytał.
- Do cienkich rajstop – wtrąciła Agata – Zobaczysz jaka to ulga. To nie to samo jak te grube jak dotychczas.
- To mam być przebrany za dziewczynę? – wyksztusił Jarek.
- Za hostessę. – szybko odpowiedziała Agata.
- No dobrze zgadzam się – oznajmiła szefowa.
Jarek chciał jeszcze coś powiedzieć ale zatkała go odpowiedź Zuzanny. Nie wiedział czy traktować ją jako zwykła rozmowę czy polecenie. Umawiał się, że nie dojdzie do takich sytuacji. Teraz był mocno zdenerwowany.
- Dobra to ja jadę już. Jarek nie zapomnij ogolić nóg – powiedziała Zuzanna wychodząc z biura.
- W co ty mnie pakujesz? – spytał Agatę zdenerwowany Jarek.
- Oj przestań, zobaczysz nie będzie tak źle, a i zarobisz kilka punktów u szefowej za pomoc w rozwiązaniu problemu.
- Ale to przebranie za dziewczynę. Ja nie je jestem jakimś trans?
- Ja muszę już iść. Chodź wychodzimy. – powiedziała Agata i wyszli razem z biura.
Po drodze nadal kontynuowali rozmowę.
- A jak wygląda ubranie hostessy? - spytał Jarek.
- Nie widziałeś nigdy hostess? – odpowiedziała pytaniem Agata.
- Aaaa...... właśnie ......potrzebna będzie jeszcze biała bluzka.
- Bluzka?
- Nie podejrzewam, abyś miał u siebie w szafie.
- To dobrze nie podejrzewasz.
Agata wykręciła numer telefonu do szefowej.
- Pani Zuzanno. Zapomnieliśmy o bluzce.
- A tak właśnie. To dobrze, że mi przypomniałaś. To może kupie dwie jednakowe i dla ciebie też.- odpowiedziała szybko szefowa i przerwała połączenie.
Chwilę później Agata i Jarek rozłączyli się i pojechali do swoich domów. Po drodze Jarek kupił jeszcze piankę do golenia i maszynki, gdyż do tej pory nie miał jeszcze zarostu i nie golił się jeszcze.
Następnego dnia Jarek wstał wcześniej. Poszedł do łazienki i wszedł do wanny. Otworzył piankę do golenia i wysmarował sobie nogi, po czym zaczął je golić. Golenie nóg trwało około pół godziny. Nie miał zbyt wielu włosków ale za to do ogolenia była bardzo duża powierzchnia. Przyjrzał się swoim nogom i zdał sobie sprawę, że teraz głupio wygląda gdy na pozostałej części ciała również znajdują się włoski. Tak więc zaczął kontynuować golenie rąk, pach, klatki piersiowej i wszelkich miejsc które widział. Po kolejnej pół godzinie skończył. Ubrał się i wyszedł do pracy. Po drodze w tramwaju spotkał Agatę.
- Mam sporą tremę – powiedział.
- A ja nie.
- Łatwo ci tak mówić, dla ciebie to normalka.
- Nie będzie tak źle. Przede wszystkim przestań o tym myśleć.
Gdy dojechali do biura, na miejscu spotkali szefową.
- Powiem wam, że jestem chyba bardziej zdenerwowana, niż ty Jarku – powiedziała Zuzanna.
- Dam sobie jakoś radę – powiedział Jarek.
- Ogoliłeś nogi? – spytała szefowa.
- Nogi i nie tylko – uśmiechnął się Jarek.
- Macie bluzki – powiedziała szefowa wręczając dodatkowo Jakowi paczkę rajstop.
Agata zdjęła z wieszaków oba komplety strojów i jeden z nich podała Jarkowi. Były one zapakowane w folię i Jarek nie mógł się jemu jeszcze dobrze przyjrzeć.
Poszli do swoich pokojów. Jarek wypakował swoje ubranie z folii. Na wieszaku powieszona była czarne damska marynarka oraz spódnica. Widok spódnicy spowodował, że zaczęły mu się trząść ręce. Wyjął z paczki rajstopy. Były one tak cienkie, koloru piaskowego i całkowicie przeźroczyste. Ponadto były bardzo małe.
- Te rajstopy są chyba za małe dla mnie? – spytał przez drzwi.
- A założyłeś je?
- Jeszcze nie.
- To je załóż. Nie powinny być za małe bo to ten sam rozmiar jak poprzednie.
Jarek delikatnie podwinął obie nogawki i powoli naciągnął na siebie rajstopy.
- I jak dobre? – usłyszał pytanie szefowej zza drzwi.
- Dobre – odpowiedział.
Następnie wziął białą bluzkę. Wyglądała ona prawie jak męska koszula tyle tylko, że miała głębiej opuszczony kołnierzyk z przodu i była z krótkim rękawem. Przy zapinaniu zauważył, że miała odwrotnie usytuowane guziki. Po zapięciu bluzki włożył na siebie spódnicę i zapiął ją z tyłu suwakiem. Spódnica sięgała prawie do kolan i była trochę obcisła. Wewnątrz miała śliski materiał. Gdy patrzył na swoje nogi zauważył, że rajstopy pomimo, że były cienkie, znacznie poprawiły wygląd jego nóg, nadając delikatniejszą strukturę. Nigdy wcześniej nie przyglądał się tak dokładnie nogom dziewczyn, jak obecnie swoim.
- Długo jeszcze – usłyszał głos zza drzwi.
- Już skończyłem – odpowiedział szybko wkładając marynarkę i wychodząc z pokoju.
W biurze była już ubrana Agata.
- Oooo....całkiem nieźle – powiedziała Agata schylając się do jego nóg – I bez włosków jest bardzo dobrze. Masz całkiem ładne nogi, bez skaz, nie są krzywe.........
- Przestań kadzić – przerwał Jarek. – A gdzie peruka?
- Najpierw malowanie – powiedziała Zuzanna – Aaa ..... masz załóż buty bo porwiesz rajstopy i musisz się przyzwyczajać.
- Przy.....co.....? – przerwał pytanie gdy dostał do rąk czarne damskie buty na dość wysokim obcasie.
Chwile później je założył i poczuł się kilka centymetrów wyższy. Stawianie kroków nie sprawiało mu szczególnych problemów ale robił to bardzo niezdarnie w lekkim rozkroku.
- Usiądź do malowania, a później poćwiczysz chodzenie.
Malowaniem Jarka zajęła się Agata. Dostał mocny ciemny makijaż na oczy i czerwony na usta. Później pomalowane zostały paznokcie u rąk. Na głowę założył perukę z ciemnych prostych włosów, ściętych prawie do ramion z zakręconymi końcówkami w kierunku szyi. Jarek przyjrzał się sobie w lustrze. Szefowa również patrzyła w stronę Jarka i widać było na jej twarzy ulgę.
- Jest super!!! – powiedziała szefowa. – Nie spodziewałam się takiego efektu. Po twarzy ciężko cię poznać. Ale zapomnieliśmy o czymś ważnym.
- O czym? – spytał Jarek.
- Biust – odpowiedziała Zuzanna – ucz się chodzić na tych obcasach. Agata ci pokaże. I nie rób takiego rozkroku. Trzymaj nogi razem. Ja skoczę do sklepu. Jest dziewiąta, mamy jeszcze godzinkę. Może na bazarze będzie otwarty sklep z bielizną.
Zuzanna wyszła w pośpiechu z biura. Jarek co chwila spoglądał na siebie w lustro chodząc po biurze według wskazówek Agaty.
- A co ty spoglądasz w to lustro? – spytała Agata.
- Bo fajnie to wyszło – odpowiedział Jarek.
- Przyznaj się, że podobasz się sobie – zażartowała.
Jarek uśmiechnął się sam do siebie.
- Na co dzień patrząc w lustro widzę co innego – zawahał się i dodał – ..... i nawet podoba mi się moje odbicie w lustrze.
- Tylko się nie zakochaj – dodała Agata.
- Tak ..... zakocham się w sobie – oznajmił z ironią – Sam siebie nie poznaję.
- A widzisz, a tak się bałeś.
- Ja się wstydzę a nie tylko boję......... To znaczy boję się ze wstydu.....czy jakoś tak.
- A czego się wstydzisz.
- Pokazać się tak publicznie.
- A nam się pokazałeś.
- No tak ale boję się, że ktoś mnie rozpozna....... Chociaż charakteryzacja jest całkiem przekonująca – powiedział z zadowoleniem
Agata przymrużyła oczy i spytała.
- Podnieca cię ta laska?
- No wiesz co......też pytanie – powiedział oburzony Jarek dalej chodząc w tą i z powrotem po biurze, udoskonalając swoje kroki.
- No odpowiedź??!. Przecież ja wiem, że chłopaków podnieca dreszcz emocji, a to widać, że masz takie dreszcze.
- Chyba dreszcze strachu i wstydu – odpowiedział.
- No dobra to może ja zacznę, że jak jestem elegancko ubrana, w jakąś fajną kieckę, to jestem czasami podniecona. Tak jak chłopak, który widzi ładną dziewczynę. To natura.
- Trudno, żebym był podniecony gdy jestem ubrany w kieckę – uśmiechnął się Jarek.
- Ale nie chodzi o kieckę tylko o to co widzisz w lustrze – powiedziała Agata – Niejeden chłopak by się za tobą obejrzał.
Jarek chwilę się zastanowił i powiedział.
- No w tym przypadku to masz rację. Podoba mi się tamta laska i pewno bym się z nią obejrzał.
- A co widzisz? – prowokowała Agata.
- Zgrabną laseczkę.
- A no właśnie. Skoro ty widzisz dziewczynę i ona cię podnieca, to po co te obawy – powiedziała Agata.
- Ale terapia – uśmiechnął się Jarek gdy do biura weszła Zuzanna.
- Jak tam kroki – spytała – o widzę, że czynisz postępy.
- Ale robię to świadomie, koncentrując się na chodzeniu i to jest trochę męczące – powiedział Jarek.
- To musi trochę potrwać, żebyś się przyzwyczaił. Masz tu biustonosz i włóż do niego po jednej parze jasnych grubszych rajstop.
Jarek wziął o szefowej biały biustonosz. Szefowa wyjęła z szafy jakieś białe materiały.
- Zamiast rajstop włóż to!!!
Jarek poszedł do pokoju. Rozebrał się z marynarki i bluzki i zaczął zakładać biustonosz. Miał spore problemy z zapięciem go na plecach.
- Nie mogę go zapiąć !!!! – krzyknął.
Do pokoju weszła Agata. Jarek instynktownie zakrył klatkę piersiową. Agata się uśmiechnęła.
- Co się tak zakrywasz. Przecież nie masz piersi.
- Ale zaraz będę miał – zażartował Jarek
- Daj ci zapnę – powiedziała i szybko zapięła mu pasek.
- Czy te ubrania muszą mieć wszystkie guziki, suwaki i inne pierdoły z tyłu? – spytał zdenerwowany.
- Tak to już jest – odpowiedziała Agata wciskając mu materiały do biustonosza – Goliłeś się cały?
- Tak, bo głupio wyglądały same nogi – odpowiedział Jarek wkładając bluzkę.
Ponownie się ubrał i razem wyszli do pomieszczenia biurowego. Tam Zuzanna wręczyła mu kolejne dwa biustonosze, jeden czarny a drugi o piaskowym kolorze.
- A to co? – spytał.
- Nie będę cię obciążała kosztami takich rzeczy – powiedziała Zuzanna.
- Aaaa ......- chwilę zastanowił się i dodał – Ale do czego mi to?
- Schowaj, aby nie było podobnej sytuacji następnym razem.
Jarek wahał się zadać kolejnego pytania. Zdał sobie sprawę, że szefowa wręczając mu biustonosze wychodzi z założenia, że na jednym przebraniu za dziewczynę się nie skończy. Po chwili wszyscy wyszli z biura i udali się do samochodu.
- I jak? – spytała Agata.
- Co jak? – spytał Jarek.
- Lepiej?
- To znaczy?
- Pytam czy lepiej w cienkich rajstopach na taką pogodę.
- Oooo tak ........znacznie lepiej. Tak właściwie prawie ich nie czuć na nogach. Tylko do tych butów nie mogę się przyzwyczaić.
- A spódnica?
- Może być. Taki sam efekt jak te koszulki. Ale teraz głowa jest mocniej ogrzana przez tą sierść.
- To nie sierść tylko włosy – wytłumaczyła Agata.
- A tak włosy – odpowiedział i szeptem dodał – indiański skalpel.
Wszyscy wsiedli do samochodu i ruszyli w drogę. Zuzanna w drodze wyjaśniała im co będą mieli robić na miejscu. Agata co chwilę spoglądała na nogi Jarka.
- Co się tak przyglądasz?
- Nie nic.... tylko złącz kolana ze sobą jak siedzisz.
- Tak???? – spytał Jarek ściskając uda.
- O właśnie tak.
Po chwili Zuzanna dodała.
- Musisz pilnować kolan, aby były zawsze razem. Stopy możesz rozsuwać ale kolana muszą pozostać złączone, niezależnie czy siedzisz czy stoisz.
- A mówić mam też w rodzaju żeńskim??– zażartował Jarek.
- Nie my mówimy poważnie, żeby ci pomóc, abyś się nie zdradził i był w niezręcznej sytuacji.
Jarek uśmiechnął się i spytał.
- A co jak mnie jakiś chłopak będzie chciał poderwać?
Agata i Zuzanna pozostawiły pytanie bez odpowiedzi.
Kilka minut później dojechali do celu. Wysiedli z samochodu. Jarek wciąż uważnie stawiał kroki.
- Najlepiej nauczyć się chodzić w obcasach gdy będziesz w nich chodził cały czas – powiedziała Agata.
- No przecież chodzę.
- Ale cały czas, nie tylko w pracy.
- No chyba żartujesz?
Zuzanna przerwała rozmowę kierując ich do miejsca pracy. Byli oni w dużej hali gdzie odbywały się targi mieszkaniowe. Ich zadaniem było stać przy wejściu i rozdawać ulotki. Jarka trochę trąciła sytuacja, że znalazł się wśród ludzi. Starał się przekonywać sam siebie, że nikt go nie rozpozna. Dopiero po kilku minutach zdał sobie sprawę, że nikt nie zwraca na niego uwagi.
- Ale luksus w tych rajstopach – zwrócił się do Agaty.
- Mówiłam.
Chwilę później nastąpił przełom w sytuacji, gdy do Jarka podszedł młody mężczyzna z kobietą i spytał.
- Gdzie jest sprzedaż mieszkań z osiedla zamiejskie?
Jarek trochę się speszył gdy facet zadał pytanie. Był gwar, co sprawiało, że ledwo słyszał pytanie. Mężczyzna nadal patrzył na niego i powtórzył pytanie głośniej.
- Przepraszam panią......Gdzie ma wystawę osiedle zamiejskie?
- Osiemnastka – odpowiedział wskazując kierunek.
Sytuacji przyglądała się Agata. Gdy mężczyzna odszedł powiedziała.
- Widzisz. Działa. Nie poznał cię.
- Ale po głosie mógł poznać – odpowiedział.
- Ale zwrócił się do ciebie „Pani”.
- A ty czemu mi nie pomogłaś.
- Zarabiam tyle co ty za to samo.
- Acha...... to więc to tak .....wpakowałaś mnie a teraz radź sobie.
- Oj przestań. Nie chciałam być złośliwa – powiedziała z powagą w głosie Agata – Jeśli tobie poprawi to samopoczucie to powiem, że wyglądasz naprawdę zajebiście. Masz odpowiednią sylwetkę do kiecki. Twarzyczka też niczego sobie. Zgrabne nóżki. ...... Nie masz się czego obawiać. ............ Mnie się podobasz.
- Podobam się tobie?
- Podobasz.
- Ale podobam się w sensie .... yyyy...... ubrania czy osobowości?
- I tego i tego.
Jarek przez chwilę umilkł. Nie do końca zrozumiał odpowiedź. Stał z dziewczyną która powiedziała mu wprost, że on się jej podoba. Ale z drugiej strony jego obecna sytuacja nie pozwalała mu potraktować tego całkiem poważnie i dosłownie. Brał pod uwagę również to, iż był to żart.
- Fajna by była z ciebie koleżanka – wtrąciła Agata.
- Koleżanka?
- Pomyślałam, żebyśmy po pracy gdzieś razem poszli. Do kina, do sklepów, na dyskotekę. O tak ....... na dyskotekę dziewczyny mają darmowe wejściówki.
- Miałbym po pracy chodzić z tobą po mieście w kiecce? A po co?
- Byłoby fajnie.
- Przecież możemy pójść w te miejsca normalnie ubrani.
Nastała chwila ciszy gdy Jarek dodał.
- Wiesz co, wydaje mi się, że masz ze mnie niezła zabawę. Chcesz mnie na siłę ośmieszyć.
- Oj przestań – przerwała Agata – Przecież widzę, że tobie to się podoba. Inaczej nie zgodziłbyś się tak łatwo. A zresztą szefowa dała ci biustonosze, więc doskonale zdajesz sobie sprawę, że od teraz będziesz się ubierał w to co my........... A zresztą co ci szkodzi pochodzić trochę w damskich ciuszkach. Jak to będziesz robić również poza pracą to szybko przyzwyczaisz się do butów, do złączonych nóg........
- ......A może ty pochodzisz trochę jak chłopak – przerwał zdenerwowany Jarek - A co ci szkodzi pochodzić trochę w męskich ciuszkach. Jak będziesz to robiła poza pracą to szybko ..... – nie dokończył gdyż Agata odwróciła się i zaczęła znowu wręczać ulotki.
Przez kolejne kilka godzin się już do siebie nie odzywali. Popołudniu Pani Zuzanna zabrała ich do baru na obiad. Agata co chwila spoglądała na Jarka ze smutkiem w oczach. Przestał już zwracać uwagę jak jest ubrany.

cdn.......
(jak będę miał czas go napisać)

byczunio - 2010-05-29, 23:33

Coś za łatwo mu się ubrało w tę spódniczkę. Zawsze, szczególnie przy wąskiej, jest problem by nie uwypuklało się to i owo, szczególnie jeśli nosi się pod spód męską bieliznę, a on damskich, a tym bardziej wyszczuplających majtek nie dostał. No i tak sam z siebie ogolił całą resztę?
kasior - 2010-05-30, 13:33

Byczunio - to tylko fantazja jest ;)
byczunio - 2010-05-31, 00:01

Ale ja bym wolał, żeby ta fantazja była bardziej realna. Taki ze mnie realny typ.
bodex - 2010-05-31, 09:18

byczunio napisał/a:
Ale ja bym wolał, żeby ta fantazja była bardziej realna
Nie marudź, ważne że opowiadanie jest kontynuowane.

Dzieki Ronin :zdrowko

Radziu - 2010-05-31, 09:44

Zastanawiam się, czy to jest właściwe miejsce dla transowych fantazji.
Magda - 2010-05-31, 17:44

Myśle ,że nie.....mozna zrobić temat w śmietniku np i tam sobie pisac o wszystkim
Danon - 2010-05-31, 23:41

No cóż - po dłuższej przerwie przyspieszenie akcji. Wola autora jak pokieruje losem bohatera. Kiedyś był film (bodajże "nie lubię poniedziałku") gdzie też można by przyczepić się że propaguje się styl trans - a wyszła jedna z lepszych komedii. Całość ocenię gdy autor napisze KONIEC :-) a i tak będzie to tylko moje osobiste zdanie. Sugeruję nic nigdzie nie przenosić - bo nie dowiemy się co dalej - a trochę mnie ciekawi :-) .

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group